Atomowa Lodz Podwodna jako Elektrownia ????


Widzisz archiwalną wersję tematu "Atomowa Lodz Podwodna jako Elektrownia ????" z forum pl.misc.militaria



Strona 1 z 21, 2


Cavka - 10 Maj 2001, 12:32

 Czytalem w 'Rzeczpospolitej' ze Bush obiecal mieszkancom Kalifornii pomoc w
sprawie kryzysu energetycznego . Pomoc ta ma wygladac tak mianowicie ze maja
podlaczyc do sieci energetycznej Kaliforni atomowa lodz podwodna . Dla mnie
brzmi to jak zart primaaprilisowy ale skoro podaje to tak powazna gazeta
,,,, czy jest mozliwe aby cokolwiek 'taka lodka ' pomogla ??????
Cavek


Piotr Piekarski - 10 Maj 2001, 16:25

Czytalem w 'Rzeczpospolitej' ze Bush obiecal mieszkancom Kalifornii pomoc
w
sprawie kryzysu energetycznego . Pomoc ta ma wygladac tak mianowicie ze
maja
podlaczyc do sieci energetycznej Kaliforni atomowa lodz podwodna . Dla
mnie
brzmi to jak zart primaaprilisowy ale skoro podaje to tak powazna gazeta
,,,, czy jest mozliwe aby cokolwiek 'taka lodka ' pomogla ??????
Cavek



Jezeli jeszcze o tym nie slyszales to bodajze USS Lexington (lotniskowiec
wybudowany przed II WW) zasilal przez kilka tygodni miasteczko Tacoma w
okresie Bozego Narodzenia. To bylo w 1930 r. wiec to moze byc mozliwe i
teraz :)


Grandson - 10 Maj 2001, 17:54


 Czytalem w 'Rzeczpospolitej' ze Bush obiecal mieszkancom Kalifornii pomoc w
sprawie kryzysu energetycznego . Pomoc ta ma wygladac tak mianowicie ze maja
podlaczyc do sieci energetycznej Kaliforni atomowa lodz podwodna . Dla mnie
brzmi to jak zart primaaprilisowy ale skoro podaje to tak powazna gazeta
,,,, czy jest mozliwe aby cokolwiek 'taka lodka ' pomogla ??????



przeciez reaktor ma moc kilku(nastu/dziesiat/set??) megawatow, wystarczy
kabelki do generatorow podlaczyc...

Konrad Stepien - 10 Maj 2001, 18:32


| | Czytalem w 'Rzeczpospolitej' ze Bush obiecal mieszkancom Kalifornii pomoc
w
| sprawie kryzysu energetycznego . Pomoc ta ma wygladac tak mianowicie ze
maja
| podlaczyc do sieci energetycznej Kaliforni atomowa lodz podwodna . Dla
mnie
| brzmi to jak zart primaaprilisowy ale skoro podaje to tak powazna gazeta
| ,,,, czy jest mozliwe aby cokolwiek 'taka lodka ' pomogla ??????
| Cavek

Jezeli jeszcze o tym nie slyszales to bodajze USS Lexington (lotniskowiec
wybudowany przed II WW) zasilal przez kilka tygodni miasteczko Tacoma w
okresie Bozego Narodzenia. To bylo w 1930 r. wiec to moze byc mozliwe i
teraz :)



Zgadza się, było to mozliwe dlatego, że akurat Lexington miał
nietypowy (jak na lotniskowiec) naped, trochę jak ówczesne OP. Turbina
napędzała generatory a silniki napędowe były elektryczne.



ALAMO - 11 Maj 2001, 01:04


Czytalem w 'Rzeczpospolitej' ze Bush obiecal mieszkancom Kalifornii pomoc
w
sprawie kryzysu energetycznego . Pomoc ta ma wygladac tak mianowicie ze
maja
podlaczyc do sieci energetycznej Kaliforni atomowa lodz podwodna . Dla
mnie
brzmi to jak zart primaaprilisowy ale skoro podaje to tak powazna gazeta
,,,, czy jest mozliwe aby cokolwiek 'taka lodka ' pomogla ??????



Na rosyjskim Dalekim Wschodzie działą tak przynajmniej jeden okręt. Bez
większych problemów.
ALAMO


Cavka - 11 Maj 2001, 10:52

jednak mozna na Was liczyc . Thx !
Cavek

GJ - 12 Maj 2001, 10:50

Zgadza się, było to mozliwe dlatego, że akurat Lexington miał
nietypowy (jak na lotniskowiec) naped, trochę jak ówczesne OP. Turbina
napędzała generatory a silniki napędowe były elektryczne.



No owczesne OP raczej nie mialy kotlow i turbin parowych.
pozatym to niebylo wtedy takie nietypowe rozwiay sposob na uzyskanie
tak wielkich mocy. System bardzo dobry tylko troche podatny na uszkodzenia o
d wstrzasow.
Zreszta i "Normandie" mial taki sam system bo w 35 okazalo sie ze jest... na
jefektowniejszy.
A wezmy pod uwage ze Lexington nie mial byc na poczatku Lotniskowcem.
Pozdrawiam
patyk


Mic - 12 Maj 2001, 19:08

Może się czepiam, ale minął już tydzień odkąd pojawił się ten post i nikt
nie zaprotestował przeciw zwrotowi: 'atomowa łódź podwodna'. A cały czas się
zastanawiałem kogo pierwszego ruszy!
Daliście już sobie spokój? :-(

Konrad Stepien - 14 Maj 2001, 08:25


| Zgadza się, było to mozliwe dlatego, że akurat Lexington miał
| nietypowy (jak na lotniskowiec) naped, trochę jak ówczesne OP. Turbina
| napędzała generatory a silniki napędowe były elektryczne.

No owczesne OP raczej nie mialy kotlow i turbin parowych.



Chodziło mi o zasadę:
Silnik cieplny -Generator -Silnik elektryczny -Śruba.

pozatym to niebylo wtedy takie nietypowe rozwiay sposob na uzyskanie
tak wielkich mocy. System bardzo dobry tylko troche podatny na uszkodzenia o
d wstrzasow.



Typowe też nie było. Z dużych lotniskowców to tylko te 2 kojarzę,
z okrętów artyleryjskich też nie za dużo.

Zreszta i "Normandie" mial taki sam system bo w 35 okazalo sie ze jest... na
jefektowniejszy.
A wezmy pod uwage ze Lexington nie mial byc na poczatku Lotniskowcem.



Cheche te działa 203 to mu dopiero gdzieś w latach 30-tych zdjęli.
A fajnie z nimi wygladał.


GJ - 14 Maj 2001, 08:41

.

Chodziło mi o zasadę:
Silnik cieplny -Generator -Silnik elektryczny -Śruba.



Zasada tez nie zawsze czesto:

Silnik--generator--akumulatory--silnik elektr. --sruba
i to na powierzchni oczywiscie

| pozatym to niebylo wtedy takie nietypowe rozwiay sposob na uzyskanie
| tak wielkich mocy. System bardzo dobry tylko troche podatny na uszkodzeni
a o
| d wstrzasow.

Typowe też nie było. Z dużych lotniskowców to tylko te 2 kojarzę,
z okrętów artyleryjskich też nie za dużo.



Chodzi mi o jednostki planowane.

| Zreszta i "Normandie" mial taki sam system bo w 35 okazalo sie ze jest...
na
| jefektowniejszy.
| A wezmy pod uwage ze Lexington nie mial byc na poczatku Lotniskowcem.

Cheche te działa 203 to mu dopiero gdzieś w latach 30-tych zdjęli.
A fajnie z nimi wygladał.



A tak gwoli scislosci to w 1942, tuz przed zatopieniem.
A chodzilo mi o to ze mial nosic 406, wkacu jako krazownik liniowy...

Pozdrawiam
Patyk


mellon_y - 14 Maj 2001, 08:50


| Zgadza się, było to mozliwe dlatego, że akurat Lexington miał
| nietypowy (jak na lotniskowiec) naped, trochę jak ówczesne OP. Turbina
| napędzała generatory a silniki napędowe były elektryczne.

| No owczesne OP raczej nie mialy kotlow i turbin parowych.

Chodziło mi o zasadę:
Silnik cieplny -Generator -Silnik elektryczny -Śruba.

| pozatym to niebylo wtedy takie nietypowe rozwiay sposob na uzyskanie
| tak wielkich mocy. System bardzo dobry tylko troche podatny na uszkodzenia o
| d wstrzasow.

Typowe też nie było. Z dużych lotniskowców to tylko te 2 kojarzę,
z okrętów artyleryjskich też nie za dużo.



zastosowanie takiego układu przeniesienia napędu wynikało z niechęci usnavy do
przekładni (stosowanych już wtedy powszechnie np. na ciężkich okrętach
royalnavy) - w amerykańskich pancernikach był stosowany powszechnie od
przyjęcia tubin, jako napedu głównego, do IIRC typu washington (tego
pierwszego, który uzyli w 1922 jako cel artyleryjski).

| Zreszta i "Normandie" mial taki sam system bo w 35 okazalo sie ze jest... na
| jefektowniejszy.
| A wezmy pod uwage ze Lexington nie mial byc na poczatku Lotniskowcem.

Cheche te działa 203 to mu dopiero gdzieś w latach 30-tych zdjęli.
A fajnie z nimi wygladał.



z całym szacunkiem: lexington i saratoga były rozpoczete jako krążowniki
liniowe "pełną gębą": m.in. 8x16", te banalne 203 wyniknęły z ograniczeń
traktatu waszyngtońskiego - taki kaliber narzucono, jako max. dla lotniskowców,
a pewne twardogłowe barany w sztabie uznały, że lotnikowiec z działami 203
będzie wprawdzie kiepskim lotniskowcem, ale użytecznym krążownikiem:-))
pozdr
mellon_y


Konrad Stepien - 14 Maj 2001, 09:40


.

| Chodziło mi o zasadę:
| Silnik cieplny -Generator -Silnik elektryczny -Śruba.

Zasada tez nie zawsze czesto:

Silnik--generator--akumulatory--silnik elektr. --sruba
i to na powierzchni oczywiscie



Eee, akumulatory to tak bardziej z boku.
Chyba że se robili "true online" jak w lepszych UPS-ach.

Ale fakt, że np. brytole robili raczej 2-w-jednym, czyli
generator był równocześnie silnikiem jak OP szedł na akumlatorach.

Proponuję EOT bo się zamieszamy w tym co typowe a co nie.

| pozatym to niebylo wtedy takie nietypowe rozwiay sposob na uzyskanie
| tak wielkich mocy. System bardzo dobry tylko troche podatny na uszkodzeni
a o
| d wstrzasow.

| Typowe też nie było. Z dużych lotniskowców to tylko te 2 kojarzę,
| z okrętów artyleryjskich też nie za dużo.

Chodzi mi o jednostki planowane.



Nooo z palnowanych, to choćby Lexington z rodzinką. Miało być tego
chyba 5 sztuk. W końcu 2 przerobili (z bólem serca) na lotniskowce
a resztę skasowali.

| Zreszta i "Normandie" mial taki sam system bo w 35 okazalo sie ze jest...
na
| jefektowniejszy.
| A wezmy pod uwage ze Lexington nie mial byc na poczatku Lotniskowcem.

| Cheche te działa 203 to mu dopiero gdzieś w latach 30-tych zdjęli.
| A fajnie z nimi wygladał.

A tak gwoli scislosci to w 1942, tuz przed zatopieniem.
A chodzilo mi o to ze mial nosic 406, wkacu jako krazownik liniowy...



Ano miał mieć. Ale admirałów tak bolało, że nie będzie KL, że przynajmniej
sobie ciężki krążownik zrobili (ZTPC to tych 203-jek miał 8 sztuk).

PS. Pewien jesteś tego 42' ? Nie mam knigi pod ręką bo bym sprawdził.


GJ - 15 Maj 2001, 08:04

| Chodziło mi o zasadę:
| Silnik cieplny -Generator -Silnik elektryczny -Śruba.

| Zasada tez nie zawsze czesto:

| Silnik--generator--akumulatory--silnik elektr. --sruba
| i to na powierzchni oczywiscie

jeszcze uściślenie: to powyżej niestety nie jest prawdą. w wynurzeniu siln
ik
spalinowy napędzał śrubę i przy okazji generator ładujący akumulatory.
pozdr
mellon_y



To te nie calkiem prawda :))
Bylo kilka systemow ja przytoczylem najbardziej powalony. <zreszta wyjatkowo
powszechny
A to co ty z kolei przytoczyles jest prawda ale system byl wyjatkowo nieekon
omiczny...
powszechne byly rownierz jeden silnik napedza srube drugi generator, jeszcze
taki jak ja
przytoczylem czyli diesel nie napedzal sruby bezposrednio.
Jezeli chcesz sie klucic prosze bardzo ale radze poczytac wiecej.

pzdr
Patyk


GJ - 15 Maj 2001, 08:10

Eee, akumulatory to tak bardziej z boku.
Chyba że se robili "true online" jak w lepszych UPS-ach.

Ale fakt, że np. brytole robili raczej 2-w-jednym, czyli
generator był równocześnie silnikiem jak OP szedł na akumlatorach.



Elektrykiem nie jestem i nie wiem czemu via akumulatory, moze zeby prad nie
opadal na ich dno? ;)

| | pozatym to niebylo wtedy takie nietypowe rozwiay sposob na uzyskanie
| | tak wielkich mocy. System bardzo dobry tylko troche podatny na uszkodz
eni
| a o
| | d wstrzasow.

| Typowe też nie było. Z dużych lotniskowców to tylko te 2 kojarzę,
| z okrętów artyleryjskich też nie za dużo.

| Chodzi mi o jednostki planowane.

Nooo z palnowanych, to choćby Lexington z rodzinką. Miało być tego
chyba 5 sztuk. W końcu 2 przerobili (z bólem serca) na lotniskowce
a resztę skasowali.



Nie musieli kasowac, wystarczylo ze stoczni wywiezc zmagazynowane materialy,
rozpoczeto wlasnie tylko
CB1 Lexington i CB3 Saratoga.

| | Zreszta i "Normandie" mial taki sam system bo w 35 okazalo sie ze jest
...
| na
| | jefektowniejszy.
| | A wezmy pod uwage ze Lexington nie mial byc na poczatku Lotniskowcem.

| Cheche te działa 203 to mu dopiero gdzieś w latach 30-tych zdjęli.
| A fajnie z nimi wygladał.

| A tak gwoli scislosci to w 1942, tuz przed zatopieniem.
| A chodzilo mi o to ze mial nosic 406, wkacu jako krazownik liniowy...

Ano miał mieć. Ale admirałów tak bolało, że nie będzie KL, że przynajmniej
sobie ciężki krążownik zrobili (ZTPC to tych 203-jek miał 8 sztuk).

PS. Pewien jesteś tego 42' ? Nie mam knigi pod ręką bo bym sprawdził.



Nie nie jestem pewien. Cos mi sie tak wydaje ze tuz przed zatonieciem Lexa.
Rowniez nie mam knig pod reka ale rowniez wydaje mi sie ze dziala wykorzysta
no
do wzmocnienia artyleri nadbrzerznej na hawajach. Ale morze sie mi mylic z i
nnymi dzialami
z pancernikow ktoych jestem pewien <tyle ze to w latach 20/30

pzdr
Patyk


GJ - 15 Maj 2001, 08:13

z całym szacunkiem: lexington i saratoga były rozpoczete jako krążowniki
liniowe "pełną gębą": m.in. 8x16", te banalne 203 wyniknęły z ograniczeń
traktatu waszyngtońskiego - taki kaliber narzucono, jako max. dla lotnisko
wców,
a pewne twardogłowe barany w sztabie uznały, że lotnikowiec z działami 203
będzie wprawdzie kiepskim lotniskowcem, ale użytecznym krążownikiem:-))
pozdr



Tak a nawet ograniczenia byly wieksze bo okrety ponirzej 27000t mialy miec m
ax kaliber 155mm, okrety o wypornosci ponirzej 10000t <bodajzeograniczenie
do 140mm a 203 tylko lotniskowce przebudowywane z innych okretow i o wyporno
sci przekraczajacej 27000t, czyli sprawa tyczyla sie wlasciwie tylko do Lexa
i Saratogi oraz Kagi i Akagi.

Pzdr
Patyk


mellon_y - 15 Maj 2001, 09:25


| Silnik--generator--akumulatory--silnik elektr. --sruba
| i to na powierzchni oczywiscie
[ciach]
Bylo kilka systemow ja przytoczylem najbardziej powalony. <zreszta wyjatkowo
powszechny



powszechny??? mógłbyś wymienić jakieś opki z takim układem napędowym? i jaki
procent stanowiły na tle wszystkich zbudowanych np. do 1945?

A to co ty z kolei przytoczyles jest prawda ale system byl wyjatkowo nieekon
omiczny...



? może jakieś porównania sprawności poszczególnych układów siłowni (może
poparte jakimiś wykresami sankeya)? oraz źródełko tej informacji? w obu
układach moc silnika spalinowego musi być wystarczająca, aby jednocześnie
napędzać okręt i wytworzyć energię elektryczną do naładowania w sensownym
czasie akumulatorów. jezeli założymy, że w oby rozwiązaniach moc
zainstalowanego silnika spalinowego byłaby identyczna, w "twoim" moc na śrubie
byłaby obniżona w stosunku do "mojego" o straty na generatorze (niewielkie),
straty na układzie ładowania (znaczne, ok40%), oraz straty na silniku
elektrycznym (podobne, jak na generatorze). w "moim" układzie strumień energii
dostarczany do śruby jest obniżany jedynie o straty machaniczne na wale i
przekładni (znikome), a drugi strumień energii trafia do generatora (znacznie
mniejszego, bo musi tylko ładować). to tyle w temacie ekonomiczności. ponadto
jednym z podstawowych problemów był czas, w jakim można było naładować
akumulatory, aby mozna było znowy schować się pod wodą. jeżeli istniał taki
system, w którym w czasie ładowania akumulatorów pobierano z nich jednocześnie
prąd do napędu okrętu, to czas ładowania wydłużał się bardzo znaczaco w
porównaniu do tego, który przytoczyłem, co stawia pod znakiem zapytania jego
zastosowania w praktyce.

powszechne byly rownierz jeden silnik napedza srube drugi generator



tu się zgadzam, stosowano go, ale główną wadą była konieczność zainstalowania
dwóch silników zamiast jednego większego.

pozdr
mellon_y


J.F. - 15 Maj 2001, 18:42


| Chodziło mi o zasadę:
| Silnik cieplny -Generator -Silnik elektryczny -Śruba.
| Zasada tez nie zawsze czesto:
| Silnik--generator--akumulatory--silnik elektr. --sruba
| i to na powierzchni oczywiscie

jeszcze uściślenie: to powyżej niestety nie jest prawdą. w wynurzeniu silnik
spalinowy napędzał śrubę i przy okazji generator ładujący akumulatory.



A gdzie ? Bom jak zwiedzal uboota w Bremerhaven to kolo diesla byl  
generator, a wal sruby konczyl sie na silniku elektrycznym tak na oko.

Durne to troche - ale tak bylo ..

J.


Maciej Orzeszko - 16 Maj 2001, 09:39

  Witam !

| Typowe też nie było. Z dużych lotniskowców to tylko te 2 kojarzę,
| z okrętów artyleryjskich też nie za dużo.

zastosowanie takiego układu przeniesienia napędu wynikało z niechęci
usnavy do
przekładni (stosowanych już wtedy powszechnie np. na ciężkich okrętach
royalnavy) - w amerykańskich pancernikach był stosowany powszechnie od
przyjęcia tubin, jako napedu głównego, do IIRC typu washington (tego
pierwszego, który uzyli w 1922 jako cel artyleryjski).



   Naped turboelektryczny to w calosci amerykanski patent i nie wzial sie on
li jedynie z niecheci Amerykanow do stosowania przekladni redukcyjnych,
tylko raczej z klopotow z tymi ostatnimi. Amerykanie b. dlugo (do pocz. lat
20-tych) nie byli w stanie po prostu wyprodukowac przekladni o
wystarczajacej niezawodnosci. Spowodowalo to swego rodzaju perturbacje w
budowie pancernikow przed IWS, bo jednoczesnie testowano rozne rozwiazania,
zestawy turbin roznych producentow  w roznych konfiguracjach, a na
niektorych okretach wrecz powrocono do napedu klasycznymi maszynami
tlokowymi (ostatnia byla "Oklahoma", ktora zatonela w Pearl Harbour).
Podczas krotkiej sluzby US Navy na wodach brytyjskich w latach 1917-18
okazalo sie, ze zespol skadinad nowoczesnych pancernikow amerykanskich mial
powazne klopoty w plywaniu zespolowym z powodu roznic w napedzie
poszczegolnych jednostek.
   Naped turboelektryczny zaczeto stosowac od 1913 i w sumie mialy go
pancerniki typow "New Mexico"(3), "Tennessee" (2) i "Colorado" (3, mialy byc
4). Mial sie stac standardowym napedem wszystkich duzych okretow zamowionych
przez US Navy w ramach programu zatwierdzonego po wybuchu IWS w Europie,
czyli lacznie 10 okretow liniowych (w tym wspomnianych 4 typu "Colorado"), 6
krazownikow liniowych t."Lexington" (otrzymaly go "w spadku" oba lotniskowce
zbudowane na kadlubach "Lexa" i "Sary"). Rozwazano tez uzycie go na okretach
lzejszych, m.in. krazownikach lekkich i jeszcze pozniej "waszyngtonskich", a
nawet niszczycielach, ale zrezygnowano z tego.
  Generalnie, efektywnosc tego systemu napedu byla mocno dyskusyjna. Glowna
zaleta byla niewiarygodnie latwa, wrecz luksusowa latwosc w sterowaniu moca,
co odbywalo sie z jednego pulpitu na mostku i mogl to robic jeden czlowiek.
Mozna bylo dowolnie przelaczac kotly w trakcie plywania bez koniecznosci
stopowania okretu i ich wysprzeglania. Podczas sluzby w okresie
miedzywojennym naped spisywal sie znacznie lepiej niz klasyczne silownie
turboparowe z przekladniami. Brak "sztywnego" polaczenia turbin z walami
napedowymi dawal duza swobode w rozplanowaniu silowni okretu, co ulatwawialo
projektowanie.
    Dopiero w czasie wojny (storpedowanie "Saratogi") okazalo sie, ze
silownie turboelektryczne sa niezwykle podatne na uszkodzenia. Poza tym
zajmowaly wiecej miejsca i byly ciezsze od klasycznych odpowiednikow, co
bylo nie do pogodzenia z ograniczeniami wypornosciowymi po podpisaniu
Traktatu Waszyngtonskiego. Byl to podstawowy powod, dla ktorego Amerykanie
zrezygnowali z tego rodzaju napedu tym bardziej, ze juz w 1921 czy 22 udalo
im sie w koncu skonstruowac udane przekladnie redukcyjne, co umozliwilo
uzycie normalnych silowni z takimi przekladniami na lekkich krazownikach
typu "Omaha" i lotniskowcu "Ranger", budowanych w tym czasie.

| Cheche te działa 203 to mu dopiero gdzieś w latach 30-tych zdjęli.
| A fajnie z nimi wygladał.

z całym szacunkiem: lexington i saratoga były rozpoczete jako krążowniki
liniowe "pełną gębą": m.in. 8x16", te banalne 203 wyniknęły z ograniczeń
traktatu waszyngtońskiego - taki kaliber narzucono, jako max. dla



lotniskowców,

  Tak, ale tylko tych, ktore przebudowywano z duzych okretow artyleryjskich
(wyp. do 33000ts standard). Dla nowych jednostek (do 27000ts) max.
uzbrojeniem mialy byc dziala kal.152 mm.

a pewne twardogłowe barany w sztabie uznały, że lotnikowiec z działami 203
będzie wprawdzie kiepskim lotniskowcem, ale użytecznym krążownikiem:-))



  Wszystkie lotniskowce I generacjimialy taka artylerie - japonskie ("Akagi"
i "Kaga") i brytyjskie ("Furious", "Glorious", "Couragerous"). Takze male
lotniskowce uzbrajano w dziala do walki z okretami nawodnymi (np. japonski
"Hosho" 6(?)x140mm). Biorac pod uwage jak wygladaly samoloty w 1920 roku,
trudno sie dziwic temu konserwatyzmowi:))
  Pozdrowienia

  Maciej Stanislaw Orzeszko


Sailor - 17 Maj 2001, 02:12

Hi !!!!!!!!!
A gdzie ? Bom jak zwiedzal uboota w Bremerhaven to kolo diesla byl



ciach

W Bremerhaven ?? A w którym miejscu ??? Naprzeciwko Columbus Kaie ??

Pozdrowienia
Sailor
Chodzi mi tylko o to, żebyście po rozsądnej dyskusji przystali na moje
warunki.


Mic - 17 Maj 2001, 17:41


A gdzie ? Bom jak zwiedzal uboota w Bremerhaven to kolo diesla byl
generator, a wal sruby konczyl sie na silniku elektrycznym tak na oko.

Durne to troche - ale tak bylo ..



Na u-bootach silnik elektryczny był na wale. W wynurzeniu pracował jako
generator, a wal był napędzany przez diesla. W zanurzeniu wysprzegano
diesla, a wal napędzał silnik elektryczny.

Natomiast np. w brytyjskich OP klasy 'U' był prawdziwy napęd
dieslo-elektryczny tzn., że śruba zawsze napędzana była przez silnik
elektryczny. W zanurzeniu pobierał prąd z akumulatorów, a na powierzchni z
generatorów przy silniku spalinowym.

A jakie były konsekwencje tego rozwiązania? Na 'U' była niewielka różnica
między prędkością nawodną i podwodną. A na 'VIIc' nawodna była większa
prawie 2.5 raza. Dzięki temu U-booty mogły próbować ataków nawodnych
zupełnie jak ścigacze (17w.)


mefur - 18 Maj 2001, 05:58

A jakie były konsekwencje tego rozwiązania? Na 'U' była niewielka różnica
między prędkością nawodną i podwodną. A na 'VIIc' nawodna była większa
prawie 2.5 raza. Dzięki temu U-booty mogły próbować ataków nawodnych
zupełnie jak ścigacze (17w.)



hm ... 17 wezlowe scigacze ?
zaiste ... "szybkie" maszynki

jak dlugo takim 'wegorzem' dalo sie plynac z taka predkoscia ?
bo to, ze morze musialo byc prawie gladkie jak stol, aby tak 'szalec' to
rzecz pewna ?


Konrad Stepien - 18 Maj 2001, 07:35


| A jakie były konsekwencje tego rozwiązania? Na 'U' była niewielka różnica
| między prędkością nawodną i podwodną. A na 'VIIc' nawodna była większa
| prawie 2.5 raza. Dzięki temu U-booty mogły próbować ataków nawodnych
| zupełnie jak ścigacze (17w.)

hm ... 17 wezlowe scigacze ?
zaiste ... "szybkie" maszynki



Na kiepskie eskortowce wystarczyło.
Na niszczyciele już nie bardzo.
A U-boty walczyły z trochę innym przeciwnikiem niż ścigacze.

jak dlugo takim 'wegorzem' dalo sie plynac z taka predkoscia ?



Ja myslę, że dokąd paliwka starczyło. Dizla nie tak łatwo zajździć.

bo to, ze morze musialo byc prawie gladkie jak stol, aby tak 'szalec' to
rzecz pewna ?



A mówisz teraz o ścigaczu czy o U-bocie ?


Mic - 18 Maj 2001, 15:52


hm ... 17 wezlowe scigacze ?
zaiste ... "szybkie" maszynki

jak dlugo takim 'wegorzem' dalo sie plynac z taka predkoscia ?
bo to, ze morze musialo byc prawie gladkie jak stol, aby tak 'szalec' to
rzecz pewna ?



Ojojoj! Widzę, że kolega nie zapoznał się z historią Bitwy o Atlantyk. :-D
To może ja pokrótce przybliżę.
Określenie ścigacze, oczywiście ma na celu porównanie taktyki, a nie
okrętów.

Można w dużym skrócie opisać dwie podstawowe techniki ataku OP:
1. Przez okrążnie. Po wykryciu konwoju idącego z prędkością powiedzmy 12 w.
OP okrążał go w wynurzeniu, w dużej odległości, aby nie zostać wykryty i
zanurzał na jego trasie i czekał, aż konwój 'najedzie' na niego. Należy
sobie tu zdać sprawę, że OP w zanurzeniu dla konwoju idącego z prędkością 12
w., nie mówiąc już o szybszych celach, jest praktycznie nieruchomy. Nie może
znacząco skorygować położenia bez powodowania dużego hałasu. Nie może
próbować pościgu, bo akumulatory szybko stracą moc na pełnych obrotach (dla
VIIc było to bodaj 30min), a efekt będzie mizerny. Przy obraniu takiej
taktyki należało dokładnie rozpracować system zygzakowania konwoju, aby
znaleźć się w odpowiednim miejscu.
Okręt mający dużą prędkość nawodną mógł sobie pozwolić na wybór
odpowiadającego mu momentu ataku.

2. Atak nocny. Głownie stosowany przez U-Booty. Polegał na przedarciu się
nocą przez osłonę konwoju i wykonania ataku w wynurzeniu, wykorzystując
przewagę prędkości nad statkami. W nocy sylwetka OP jest mało widoczna,
kadłub praktycznie nie wystaje ponad wodę, kiosk jest stosunkowo mały i
niski. Atak torpedowy na powierzchni dawał możliwość łatwego manewrowania i
zmiany pozycji, właśnie dzięki dużym prędkościom rozwijanym przez U-Booty.
Stosowanie tej taktyki na północnym Atlantyku zakończyło się wraz z
pojawieniem się radaru pracującego na fali centymetrowej, który mógł przy
sprzyjających warunkach wykryć nawet peryskop zanurzonego OP.

nie ja wymyśliłem to porównanie. Polecam lekturę C. Blaira, a beletrystyki
oczywiście "Okręt", gdzie atak nocny został świetnie opisany.

Oczywiście sytuacja komplikuje się gdy pojawia się taktyka Wilczego Stada.
Pomijając inne sprawy U-booty były zmuszane do zmiany w ciągu kilku godzin
rejonu operacyjnego. Płynęły wtedy z maksymalną prędkością kilka godzin, a
północny Atlantyk rzadko bywa gładki jak stół. :-D


J.F. - 18 Maj 2001, 16:23



| A gdzie ? Bom jak zwiedzal uboota w Bremerhaven to kolo diesla byl
| generator, a wal sruby konczyl sie na silniku elektrycznym tak na oko.

| Durne to troche - ale tak bylo ..

Na u-bootach silnik elektryczny był na wale. W wynurzeniu pracował jako
generator, a wal był napędzany przez diesla. W zanurzeniu wysprzegano
diesla, a wal napędzał silnik elektryczny.



No wlasnie tak jakby nie.
opisze po jednej stronie, bo po drugiej symetrycznie:
Stoi w jednym przedziale maly diesel z malym generatorkiem, za nim
duzy diesel z duzym generatorkiem, a w nastepnym przedziale silnik
elektryczny kreci walem. I nie widac zeby wal szedl do diesli.
Tak jakby na powierzchni uruchamiano oba diesle [tzn 4],
mniejszy ladowal baterie, a wiekszy zasilal silniki srub ..

Maly jakis - chyba tylko 4 rury z przodu ..

J.


Mic - 18 Maj 2001, 16:47


No wlasnie tak jakby nie.
opisze po jednej stronie, bo po drugiej symetrycznie:
Stoi w jednym przedziale maly diesel z malym generatorkiem, za nim
duzy diesel z duzym generatorkiem, a w nastepnym przedziale silnik
elektryczny kreci walem. I nie widac zeby wal szedl do diesli.
Tak jakby na powierzchni uruchamiano oba diesle [tzn 4],
mniejszy ladowal baterie, a wiekszy zasilal silniki srub ..

Maly jakis - chyba tylko 4 rury z przodu ..



Długo się zastanawiałem co Ty widziałeś, ale skojarzyłem, że tego U-Boota
oglądałeś w Bremie. Zapewne był to ten przycumowany do Muzeum Morskiego?
Jeśli tak to jest to typ XXI, czyli zupełnie inna historia niż powszechnie
stosowane VII i IX. Wszystko to wyjaśnia. Napędzane one były silnikiem
Waltera. Mogły długo przebywać w zanurzeniu i uzyskiwać duże prędkości pod
wodą. Gdyby pojawiły się 2-3 lata wcześniej inaczej potoczyłyby się losy
Bitwy o Atlantyk.


Sailor - 19 Maj 2001, 03:18

Hi !!!!!!!!!!!

Długo się zastanawiałem co Ty widziałeś, ale skojarzyłem, że tego U-Boota
oglądałeś w Bremie.




Zapewne był to ten przycumowany do Muzeum Morskiego?



Ten który ja tam widziałem był przycumowany do nabrzeża - bulwaru, przy
nadrzecznej szosie, od strony miasta. Po drugiej stronie, akurat
naprzeciwko, znajduje się Columbus Kaie, czyli takie duże i nowoczesne
nabrzeże towarowe. Muzeum Morskiego w tym miejscu nie ma.

Jeśli tak to jest to typ XXI, czyli zupełnie inna historia niż powszechnie
stosowane VII i IX. Wszystko to wyjaśnia. Napędzane one były silnikiem
Waltera. Mogły długo przebywać w zanurzeniu i uzyskiwać duże prędkości pod
wodą. Gdyby pojawiły się 2-3 lata wcześniej inaczej potoczyłyby się losy
Bitwy o Atlantyk.



Natomiast cała reszta się już zgadza, ponieważ w Bremerhaven, w opisanym
przeze mnie miejscu stoi właśnie typ XXI i dlatego spytałem J.F. gdzie
widział tego swojego U - Boota.
Czy w Bremie też jest typ XXI ???

Pozdrowienia
Sailor
Chodzi mi tylko o to, żebyście po rozsądnej dyskusji przystali na moje
warunki.


J.F. - 19 Maj 2001, 10:13


Długo się zastanawiałem co Ty widziałeś, ale skojarzyłem, że tego U-Boota
oglądałeś w Bremie. Zapewne był to ten przycumowany do Muzeum Morskiego?



Tak.

Jeśli tak to jest to typ XXI, czyli zupełnie inna historia niż powszechnie
stosowane VII i IX. Wszystko to wyjaśnia. Napędzane one były silnikiem
Waltera. Mogły długo przebywać w zanurzeniu i uzyskiwać duże prędkości pod wodą.



Waltera to ten na wode utleniona ?
To nie  - jest tam stoisko z fragmentem kadluba z ta cala instalacja -

ale ubocik plywa sobie jakies 100m dalej.

I on ma cztery klasyczne dieselki ..

J.


J.F. - 20 Maj 2001, 07:12


| Długo się zastanawiałem co Ty widziałeś, ale skojarzyłem, że tego U-Boota
| oglądałeś w Bremie.



Moglo mi sie pomylic - Brema, Bremerhaven - kto tam odrozni gdzie sie
jedno zaczyna a drugie konczy :-)

| Zapewne był to ten przycumowany do Muzeum Morskiego?
Ten który ja tam widziałem był przycumowany do nabrzeża - bulwaru, przy
nadrzecznej szosie, od strony miasta. Po drugiej stronie, akurat



No - tak to dokladnie wyglada ... tylko to byl chyba kanal, a do
morza 200m ..

naprzeciwko, znajduje się Columbus Kaie, czyli takie duże i nowoczesne



Tego nie kojarze.

nabrzeże towarowe. Muzeum Morskiego w tym miejscu nie ma.



A jednak pare eksponatow stalo - wiec juz zupelnie nie wiem gdzie
bylem :-)
Uboot zacumowany jest obok scigacza - i sa mniej wiecej tak samo
dlugie ..

J.


Mic - 20 Maj 2001, 10:13

| Długo się zastanawiałem co Ty widziałeś, ale skojarzyłem, że tego
U-Boota
| oglądałeś w Bremie.

[...]
Czy w Bremie też jest typ XXI ???

Ale gafa! Oczywiście chodziło mi o Bremerhaven, ale nie sprawdziłem tego i


Mic - 20 Maj 2001, 10:16


Waltera to ten na wode utleniona ?
To nie  - jest tam stoisko z fragmentem kadluba z ta cala instalacja -

ale ubocik plywa sobie jakies 100m dalej.

I on ma cztery klasyczne dieselki ..



No to popatrz na to:
http://www.uboat.net/gallery/u2540/index.html

To ten?


mefur - 21 Maj 2001, 02:40

coz - widocznie malo jasno sie wyrazilem.

17 wezlow to zaden scigacz - tyle to osiagaly tralowce (w czasach II
wojny zwane minowcami)
'przecietne'  niszczyciele (zwane wtedy kontrtorpedowcami) mialy od
30kilku do 40paru wezlow (ta gorna granice przekraczaly m.in. ORP Grom i
Blyskawica, Burza i Wicher o ile mnie pamiec nie myli osiagaly po 34 w.)
podobnymi predkosciami charakteryzowaly sie scigacze

tak, byly okrety (awizo) przystosowane do niszczenia okretow podwodnych
(jak Medoc i Pomerol) ktore mialy max. predkosc oscylujaca kolo 20w.

po drugie:
polecam wspomnienia pana Romanowskiego zawarte w ksiazce "Torpeda w
celu"
moze byc rozdzial o pobycie w Stanach oraz opis powrotu z tychze po
odbiorze "Jastrzebia"
tak nim miotalo po wzburzonym morzu, ze latwiej, szybciej i bezpieczniej
podrozowalo sie w zanurzeniu niz w wynurzeniu.
ergo: efektywniejsze byly 3 wezly pod woda, niz '7 na wodzie'

okret podwodny jest ze swej natury waski niski i dlugi, a taka
konstrukcja slabo znosi noszenia fal.
plyniecie z maksymalna predkoscia nawet na 'plaskim morzu' nie nalezalo
do wielkich przyjemnosci ..
stad pytanie, ile mogl plynac 17 wezlowu superbot.
to tyle na temat mojego sarkazmu


Mic - 21 Maj 2001, 08:11


coz - widocznie malo jasno sie wyrazilem.

17 wezlow to zaden scigacz - tyle to osiagaly tralowce (w czasach II
wojny zwane minowcami)




torpedowego w wynurzeniu na maksymalnej prędkości.

'przecietne'  niszczyciele (zwane wtedy kontrtorpedowcami) mialy od
30kilku do 40paru wezlow (ta gorna granice przekraczaly m.in. ORP Grom i
Blyskawica, Burza i Wicher o ile mnie pamiec nie myli osiagaly po 34 w.)
podobnymi predkosciami charakteryzowaly sie scigacze



No powiedzmy, że kontrtorpedowce osiągały maksymalne prędkości  chwilowe od
27 w od 40 w.
OORP 'Burza' i 'Wicher' 34w
OORP 'Grom' i 'Błyskawica' 39w
ale już
OORP 'Krakowiak' i 'Kujawiak' 27w

Ścigacze osiągały 42w.

tak, byly okrety (awizo) przystosowane do niszczenia okretow podwodnych
(jak Medoc i Pomerol) ktore mialy max. predkosc oscylujaca kolo 20w.



Korwety klasy Flower, czy Castle około 16w.

po drugie:
polecam wspomnienia pana Romanowskiego zawarte w ksiazce "Torpeda w
celu"



Bardzo dobra książka

moze byc rozdzial o pobycie w Stanach oraz opis powrotu z tychze po
odbiorze "Jastrzebia"
tak nim miotalo po wzburzonym morzu, ze latwiej, szybciej i bezpieczniej
podrozowalo sie w zanurzeniu niz w wynurzeniu.
ergo: efektywniejsze byly 3 wezly pod woda, niz '7 na wodzie'



ROTFL
1. Dla okrętu podwodnego zanurzenie oznacza ograniczenie obserwacji
wzrokowej (równoważy to możliwość nasłuchu) i uniemożliwienie komunikacji
radiowej. Było to szczególnie istotne w taktyce 'Wilczych Stad', ale dla
okrętów alianckich, które z zasady nie nadawały również było to ważne,
ponieważ uniemożliwiało odbiór komunikatów meteo, oraz informacji o zmianie
patrolowanego akwenu, pojawiających się celów etc.

2. Najistotniejsze jedna było ograniczenie czasu działania pod wodą. Nie
istniały instalacje umożliwiające wymianę powietrza pod wodą, ani
umożliwiające ładowanie akumulatorów w zanurzeniu. Pod wodą okręt mógł
przebywać nawet do doby, ale NIE MÓGŁ przez dobę płynąć. Z maksymalną
prędkością około pół godziny, z prędkością 2-3 w. kilka godzin. Później
musiał ładować akumulatory w wynurzeniu.
Rozwiązaniem miał być U-boot typu XXI. Eksperymentowano z 'chrapami', ale
można założyć, że podczas IIWŚ  OP były jedynie 'okrętami nurkującymi'.
Skoro powołujesz się na kmdr. Romanowskiego to przypomnij sobie, że podczas
patroli na Morzu Śródziemnym dniami leżeli na dnie, a nocami ładowali
akumulatory.

3. No a teraz źródło, które sam podajesz. B. Romanowski "Torpeda w celu"
rozdz. 38 (o przejściu ORP Jastrząb do Wlk. Bryt.) "W dzień ocean
przedstawiał groźny, lecz piękny widok. Lubiłem obserwowań falę. Za rufą
piętrzyła się ogromna góra wodna o wysokości około 30 metrów i długości 300
metrów, wolno zbliżając się do okrętu. Zdawało się, że go zdruzgocze, gdy
runie na pokład. Tymczasem rufa podnosiła się do góry, dziób leżał nisko w
dole, piana przelewała sie przez okręt zakrywając go tak, że tylko pomost
był widoczny. (...) Pływał po prostu jak korek po powierzchni. (...)
Przekroczyłem  już 25 południk, lecz z uwagi na dużą jeszcze falę nie
zanurzałem się. Dopiero następnego dnia, gdy morze się jeszcze bardziej
uspokoiło, po południu zanurzyłem się się dla próby. Okręt chętnie zszedł
pod wodę, ale dopiero na 60 metrach przestał kiwać."

okret podwodny jest ze swej natury waski niski i dlugi, a taka
konstrukcja slabo znosi noszenia fal.
plyniecie z maksymalna predkoscia nawet na 'plaskim morzu' nie nalezalo
do wielkich przyjemnosci ..



To zupełnie jak niszczyciel! Pływanie na nich podczas sztormu też nie
należało do przyjemności, a większość z nich nie była w ogóle przystosowana
do warunków występujących zimą na północnym Atlantyku.

stad pytanie, ile mogl plynac 17 wezlowu superbot.



Jeśli chodzi o czas, to tyle na ile mu paliwa starczyło. Dostosowanie
prędkości do warunków zależało od dowódcy okrętu. Przy dużym zafalowaniu nie
dokonywano ataków ze względy na torpedy i kłopoty z celowaniem.
Należy jednak dodać, że VIIc i IXc były szalenie mocne i praktycznie
niezatapialnie. A ataki na maksymalnej prędkości należały do często
stosowanej taktyki. A czy były skuteczne? Na to odpowiedzieć trzeba patrząc
na tonaż zatopionych statków.
I jeszcze jedno: Taktyki alianckich OP nie można przyrównywać do taktyki
stosowanej w Kriegsmarine. Inne były cele, akweny, w innych warunkach
przyszło im działać.


Don Peppone - 21 Maj 2001, 08:37

No powiedzmy, że kontrtorpedowce osiągały maksymalne prędkości  chwilowe
od
27 w od 40 w.
OORP 'Burza' i 'Wicher' 34w
OORP 'Grom' i 'Błyskawica' 39w
ale już
OORP 'Krakowiak' i 'Kujawiak' 27w



"Kujawiak","Krakowiak" i "Ślązak to eskortowce. One nawet wyrzutni
torpedowych nie miały. Pojawiały się nawet opinie, że 33-34w. typu Wicher to
za mało jak na kontrtorpedowiec.

2. Najistotniejsze jedna było ograniczenie czasu działania pod wodą. Nie
istniały instalacje umożliwiające wymianę powietrza pod wodą, ani
umożliwiające ładowanie akumulatorów w zanurzeniu. Pod wodą okręt mógł
przebywać nawet do doby, ale NIE MÓGŁ przez dobę płynąć. Z maksymalną
prędkością około pół godziny, z prędkością 2-3 w. kilka godzin. Później
musiał ładować akumulatory w wynurzeniu.



Nie chciałbym marudzić, ale często spotykam dane op z II wś że zasięg w
zanurzeniu przy prędkości 2-3w. to 50-80NM. To jakby nie liczył 16 godzin
minimum.

To zupełnie jak niszczyciel! Pływanie na nich podczas sztormu też nie
należało do przyjemności, a większość z nich nie była w ogóle
przystosowana
do warunków występujących zimą na północnym Atlantyku.



I dlatego z Błyskawicy i Groma w Anglii zdjęto po 50t balastu, w tym kołpaki
z kominów i wanny z kabin dowódców :) op ma generalnie niżej środek
ciężkości.

Pozdrowienia, Don Peppone


mefur - 21 Maj 2001, 08:40


torpedowego w wynurzeniu na maksymalnej prędkości.



... w kolejnym poscie
pierwszy byl dla mnie pewnym zaskoczeniem, czego zreszta dalem wyraz

OORP 'Krakowiak' i 'Kujawiak' 27w



ORP - Okret Rzeczpospolitej Polskiej
co u Ciebie znaczy to dodatkowe O ?

no i Krakowiak Kujawiak oraz Slazak, nie byly typowymi niszczycielami
zaliczano je do klasy "niszczycieli eskortowych" - ni to fregata ni to
destroyer

Ścigacze osiągały 42w.

| tak, byly okrety (awizo) przystosowane do niszczenia okretow podwodnych
| (jak Medoc i Pomerol) ktore mialy max. predkosc oscylujaca kolo 20w.

Korwety klasy Flower, czy Castle około 16w.



czyli nie scigacze ...bo te charakteryzowaly sie wiekszymi predkosciami
co, przyznaje, wzmiankowales pare linijek wyzej

| moze byc rozdzial o pobycie w Stanach oraz opis powrotu z tychze po
| odbiorze "Jastrzebia"
| tak nim miotalo po wzburzonym morzu, ze latwiej, szybciej i bezpieczniej
| podrozowalo sie w zanurzeniu niz w wynurzeniu.
| ergo: efektywniejsze byly 3 wezly pod woda, niz '7 na wodzie'

ROTFL
1. Dla okrętu podwodnego zanurzenie oznacza ograniczenie obserwacji
wzrokowej (równoważy to możliwość nasłuchu) i uniemożliwienie komunikacji
radiowej. Było to szczególnie istotne w taktyce 'Wilczych Stad', ale dla
okrętów alianckich, które z zasady nie nadawały również było to ważne,
ponieważ uniemożliwiało odbiór komunikatów meteo, oraz informacji o zmianie
patrolowanego akwenu, pojawiających się celów etc.

2. Najistotniejsze jedna było ograniczenie czasu działania pod wodą. Nie
istniały instalacje umożliwiające wymianę powietrza pod wodą, ani
umożliwiające ładowanie akumulatorów w zanurzeniu. Pod wodą okręt mógł
przebywać nawet do doby, ale NIE MÓGŁ przez dobę płynąć. Z maksymalną
prędkością około pół godziny, z prędkością 2-3 w. kilka godzin. Później
musiał ładować akumulatory w wynurzeniu.
Rozwiązaniem miał być U-boot typu XXI. Eksperymentowano z 'chrapami', ale
można założyć, że podczas IIWŚ  OP były jedynie 'okrętami nurkującymi'.
Skoro powołujesz się na kmdr. Romanowskiego to przypomnij sobie, że podczas
patroli na Morzu Śródziemnym dniami leżeli na dnie, a nocami ładowali
akumulatory.

3. No a teraz źródło, które sam podajesz. B. Romanowski "Torpeda w celu"
rozdz. 38 (o przejściu ORP Jastrząb do Wlk. Bryt.) "W dzień ocean
przedstawiał groźny, lecz piękny widok. Lubiłem obserwowań falę. Za rufą
piętrzyła się ogromna góra wodna o wysokości około 30 metrów i długości 300
metrów, wolno zbliżając się do okrętu. Zdawało się, że go zdruzgocze, gdy
runie na pokład. Tymczasem rufa podnosiła się do góry, dziób leżał nisko w
dole, piana przelewała sie przez okręt zakrywając go tak, że tylko pomost
był widoczny. (...) Pływał po prostu jak korek po powierzchni. (...)
Przekroczyłem  już 25 południk, lecz z uwagi na dużą jeszcze falę nie
zanurzałem się. Dopiero następnego dnia, gdy morze się jeszcze bardziej
uspokoiło, po południu zanurzyłem się się dla próby. Okręt chętnie zszedł
pod wodę, ale dopiero na 60 metrach przestał kiwać."



czyli ?
szybciej 3 w. pod woda niz "cala naprzod" na powierzchni ?

| okret podwodny jest ze swej natury waski niski i dlugi, a taka
| konstrukcja slabo znosi noszenia fal.
| plyniecie z maksymalna predkoscia nawet na 'plaskim morzu' nie nalezalo
| do wielkich przyjemnosci ..

To zupełnie jak niszczyciel!



tez ma takie proporcje jak okret podwodny ?

hm ... okret ktory ma wypornosc rzedu 2000 ton porownujesz Acan do 500
tonowego okretu podwodnego ?
oba maja identyczna dzielnosc morska ?
to ja wsiadam na Burze a Pan na Dzika ... i plyniemy w grudniu na
Islandie ...oczywiscie na powierzchni
pytanie: kto bedzie bardziej wymeczony ?

Pływanie na nich podczas sztormu też nie należało do przyjemności, a większość z nich nie była w ogóle | przystosowana do warunków występujących zimą na północnym Atlantyku.



pomowmy zatem o sztormach na morzu srodziemnym
na obu akwenach byly marynarki wiekszosci flot

| stad pytanie, ile mogl plynac 17 wezlowu superbot.

Jeśli chodzi o czas, to tyle na ile mu paliwa starczyło.



nie chodzi o paliwo
chodzi o wytrzymalosc ludzi
sprzetu takze

rozumiesz w czym problem ?
masz dane statystyczne mowiace o proporcjach 'dni plaskich jak stol' do
tych 'utrudnionych' na, niech bedzie glownym akwenie zmagan , jakim byl
Atlantyk?

ile razy zdarzylo sie kapitanom okretow im tak 'szalec' z predkoscia
maksymalna ?

Dostosowanie prędkości do warunków zależało od dowódcy okrętu. Przy dużym zafalowaniu nie
dokonywano ataków ze względy na torpedy i kłopoty z celowaniem.



oczywiscie
zreszta to dzialalo w obie strony
pamieta pan przyczyny zatopienia Jastrzebia ?
albo leki Romanowskiego rok pozniej na morzy Srodzimenym ?

Należy jednak dodać, że VIIc i IXc były szalenie mocne i praktycznie
niezatapialnie.



?
to co one robia na dnie ?

A ataki na maksymalnej prędkości należały do często
stosowanej taktyki. A czy były skuteczne? Na to odpowiedzieć trzeba patrząc
na tonaż zatopionych statków.
I jeszcze jedno: Taktyki alianckich OP nie można przyrównywać do taktyki
stosowanej w Kriegsmarine. Inne były cele, akweny, w innych warunkach
przyszło im działać.



oczywiscie

z powazniem.


mefur - 21 Maj 2001, 08:48

I dlatego z Błyskawicy i Groma w Anglii zdjęto po 50t balastu, w tym kołpaki
z kominów i wanny z kabin dowódców :) op ma generalnie niżej środek
ciężkości.



inna fala (wieksza)
inna gestosc morza (wieksza)- w wyniku czego okret mniej sie zanurzal a
tymi 'ozdobami' zachwiany zostal punkt ciezkosci

a takze zmieniono ilosc i kaliber artylerii glownej
z 7x120 mm na 102 (Blyskawica skonczyla wojne chyba z 4 ? ...
niepamietam, musze sprawdzic)
o ile mnie pamiec nie zawodzi, zdjeto tez jedna wyrzutnie torped - tez
musze to zferyfikowac (pamiec to jednak zawodna rzecz ...)


Don Peppone - 21 Maj 2001, 09:15

| I dlatego z Błyskawicy i Groma w Anglii zdjęto po 50t balastu, w tym
kołpaki
| z kominów i wanny z kabin dowódców :) op ma generalnie niżej środek
| ciężkości.
inna fala (wieksza)
inna gestosc morza (wieksza)- w wyniku czego okret mniej sie zanurzal a
tymi 'ozdobami' zachwiany zostal punkt ciezkosci



Rozumiem, że porównujesz z Bałtykiem?
Różnica zanurzenia nie była aż taka duża ( 50t to 2,5% wyporności ), a
środek ciężkości obniżył się istotnie.

a takze zmieniono ilosc i kaliber artylerii glownej
z 7x120 mm na 102 (Blyskawica skonczyla wojne chyba z 4 ? ...
niepamietam, musze sprawdzic)



Zmieniono z 7*120 na 8*102, ale dopiero po kampanii norweskiej. W tym stanie
Bł skończyła wojnę, bez jednej pięciorurowej wt.

To Burza straciła 2*130 - zostało 2*130, 1*76, 1*3 wt 533mm, jeż, pelotki,
zrzutnie i miotacze bg.

Pozdrowienia, Don Peppone


Mic - 21 Maj 2001, 10:26


ORP - Okret Rzeczpospolitej Polskiej
co u Ciebie znaczy to dodatkowe O ?



OORP to liczba mnoga od ORP. Normalna rzecz w literaturze.

no i Krakowiak Kujawiak oraz Slazak, nie byly typowymi niszczycielami
zaliczano je do klasy "niszczycieli eskortowych" - ni to fregata ni to
destroyer



Zgadza się. I co z tego?

| Korwety klasy Flower, czy Castle około 16w.

czyli nie scigacze ...bo te charakteryzowaly sie wiekszymi predkosciami
co, przyznaje, wzmiankowales pare linijek wyzej



Coś Ty się tak uparł na te ścigacze?

próbować ataków nawodnych
zupełnie jak ścigacze (17w.)"
Jak dla mnie oznacza to, że stosowały mniej więcej taktykę ścigaczy. Jeśli

razy o co mi chodziło. Nie wiem do czego zmierzasz ciągle do tego wracając?

czyli ?
szybciej 3 w. pod woda niz "cala naprzod" na powierzchni ?




bezpieczniej
podrozowalo sie w zanurzeniu niz w wynurzeniu" powołując się na książkę i
konkretny rozdział. Ja tę książkę wziąłem do ręki otworzyłem na tym
rozdziale i przytoczyłem fragment który mówi, że podczas największego
sztormu się NIE zanurzali. Rozpoczęli zanurzanie dopiero gdy przechodzili
przez rejon operacyjny U-Bootów, ale nie z powodu sztormu, ale z obawy
zaatakowania przez wroga. Nie była więc taka alternatywa brana pod uwagę.

| To zupełnie jak niszczyciel!

tez ma takie proporcje jak okret podwodny ?



Długi, węższy od OP, wyższy, ale ma wyżej środek ciężkości i mniejsze
zanurzenie.

hm ... okret ktory ma wypornosc rzedu 2000 ton porownujesz Acan do 500
tonowego okretu podwodnego ?



A czemu nie?

oba maja identyczna dzielnosc morska ?



Twierdzę, że OP ma większą. Poczytaj co działo się na niszczycielach podczas
solidnych sztormów.

to ja wsiadam na Burze a Pan na Dzika ... i plyniemy w grudniu na
Islandie ...oczywiscie na powierzchni
pytanie: kto bedzie bardziej wymeczony ?



Zazwyczaj na morzu nie rzygam, chyba, że się czego nażre, albo z przepicia,
więc jesteś na straconej pozycji. :-D
A druga sprawa to nie zwracaj się do mnie per 'Pan' nie jest to przyjęte na
grupach i trochę żenujące.

nie chodzi o paliwo
chodzi o wytrzymalosc ludzi
sprzetu takze



Przecież to oczywiste, że podczas huraganu nikt nie jechał całą naprzód.
Prędkością taką okręty szły gdy trzeba było przejść od rejonu ataku lub
atakować. Dlatego nie rozumiem o co Ci chodzi.

rozumiesz w czym problem ?



Nie, szczerze powiedziawszy.

masz dane statystyczne mowiace o proporcjach 'dni plaskich jak stol' do
tych 'utrudnionych' na, niech bedzie glownym akwenie zmagan , jakim byl
Atlantyk?



Nie mam, pewnie mógłbym znaleźć, ale po co? Możemy przyjąć, że ten stosunek
wynosił 1:99. No i co?

ile razy zdarzylo sie kapitanom okretow im tak 'szalec' z predkoscia
maksymalna ?



Nie kapitanom, tylko dowódcom. Jak się znasz na MarWoju to wiesz dlaczego.
Już pisałem. W żadnym opisie działań JAKICHKOLWIEK okrętów nie natknąłem się
na stwierdzenie, że nigdy nie przekraczano powiedzmy 70% prędkości
maksymalnej. Zazwyczaj gdy było trzeba dawano 'całą naprzód', albo 'ponad
całą naprzód'.

| Dostosowanie prędkości do warunków zależało od dowódcy okrętu. Przy



dużym zafalowaniu nie

| dokonywano ataków ze względy na torpedy i kłopoty z celowaniem.

oczywiscie
zreszta to dzialalo w obie strony
pamieta pan przyczyny zatopienia Jastrzebia ?



Jaki 'pan'? Zazwyczaj ludzie piszą do innych per pan jak mają już więcej
adrenaliny w żyłach niż czerwonych krwinek. :-)
Oczywiście, że pamiętam, nie wiem co ma to wspólnego z prędkością
maksymalną?

albo leki Romanowskiego rok pozniej na morzy Srodzimenym ?



Które? Miał ich tam sporo. Może dlatego był doskonałym dowódcą.
BTW Przepraszam, że pytam, czytałeś inne książki na temat działań OP niż
"Torpeda w celu"?

| Należy jednak dodać, że VIIc i IXc były szalenie mocne i praktycznie
| niezatapialnie.

?
to co one robia na dnie ?



:-D
Stal ma większą gęstość od wody więc... sam rozumiesz... :-)
Oczywiście chodziło mi o dzielność morską i działanie sztormów, a nie bomb
głębinowych.


GJ - 21 Maj 2001, 18:28




| coz - widocznie malo jasno sie wyrazilem.

| 17 wezlow to zaden scigacz - tyle to osiagaly tralowce (w czasach II
| wojny zwane minowcami)

torpedowego w wynurzeniu na maksymalnej prędkości.

| 'przecietne'  niszczyciele (zwane wtedy kontrtorpedowcami) mialy od
| 30kilku do 40paru wezlow (ta gorna granice przekraczaly m.in. ORP Grom i
| Blyskawica, Burza i Wicher o ile mnie pamiec nie myli osiagaly po 34 w.)
| podobnymi predkosciami charakteryzowaly sie scigacze

No powiedzmy, że kontrtorpedowce osiągały maksymalne prędkości  chwilowe o
d
27 w od 40 w.
OORP 'Burza' i 'Wicher' 34w



A dokladniej 33 w ale sie nie czepiam.

OORP 'Grom' i 'Błyskawica' 39w



Grom zgadza sie na probach nie przekroczyl kontraktowych 39 w ale Blyskawica
przekroczyla o ponad 2 w

ale już
OORP 'Krakowiak' i 'Kujawiak' 27w

Ścigacze osiągały 42w.



Gwoli scislosci scigacze osiagaly od 35 w gore <chociarzby niemiecki typ S19

| tak, byly okrety (awizo) przystosowane do niszczenia okretow podwodnych
| (jak Medoc i Pomerol) ktore mialy max. predkosc oscylujaca kolo 20w.



Jak je zbudowano to morze i tyle osiagaly ale w 1940r max byl 15 w zreszta t
o byly okrety patrolowe a nie awiza.

Korwety klasy Flower, czy Castle około 16w.



Castle osiagaly do 21 w. flowerki nic dziwnego ze byly tak powolne wkacu to
byly zmodernizowane statki wielorybnicze.

| po drugie:
| polecam wspomnienia pana Romanowskiego zawarte w ksiazce "Torpeda w
| celu"



Nie pana, Komandora!!!

Bardzo dobra książka

| moze byc rozdzial o pobycie w Stanach oraz opis powrotu z tychze po
| odbiorze "Jastrzebia"
| tak nim miotalo po wzburzonym morzu, ze latwiej, szybciej i bezpieczniej
| podrozowalo sie w zanurzeniu niz w wynurzeniu.
| ergo: efektywniejsze byly 3 wezly pod woda, niz '7 na wodzie'

ROTFL
1. Dla okrętu podwodnego zanurzenie oznacza ograniczenie obserwacji
wzrokowej (równoważy to możliwość nasłuchu) i uniemożliwienie komunikacji
radiowej. Było to szczególnie istotne w taktyce 'Wilczych Stad', ale dla
okrętów alianckich, które z zasady nie nadawały również było to ważne,
ponieważ uniemożliwiało odbiór komunikatów meteo, oraz informacji o zmiani
e
patrolowanego akwenu, pojawiających się celów etc.

2. Najistotniejsze jedna było ograniczenie czasu działania pod wodą. Nie
istniały instalacje umożliwiające wymianę powietrza pod wodą, ani
umożliwiające ładowanie akumulatorów w zanurzeniu. Pod wodą okręt mógł
przebywać nawet do doby, ale NIE MÓGŁ przez dobę płynąć. Z maksymalną
prędkością około pół godziny, z prędkością 2-3 w. kilka godzin. Później
musiał ładować akumulatory w wynurzeniu.
Rozwiązaniem miał być U-boot typu XXI. Eksperymentowano z 'chrapami', ale
można założyć, że podczas IIWŚ  OP były jedynie 'okrętami nurkującymi'.
Skoro powołujesz się na kmdr. Romanowskiego to przypomnij sobie, że podcza
s
patroli na Morzu Śródziemnym dniami leżeli na dnie, a nocami ładowali
akumulatory.



Co do chrap to nawet VII byly w nie wyposarzane i to w calkiem durzej ilosci
.

3. No a teraz źródło, które sam podajesz. B. Romanowski "Torpeda w celu"
rozdz. 38 (o przejściu ORP Jastrząb do Wlk. Bryt.) "W dzień ocean
przedstawiał groźny, lecz piękny widok. Lubiłem obserwowań falę. Za rufą
piętrzyła się ogromna góra wodna o wysokości około 30 metrów i długości 30
0
metrów, wolno zbliżając się do okrętu. Zdawało się, że go zdruzgocze, gdy
runie na pokład. Tymczasem rufa podnosiła się do góry, dziób leżał nisko w
dole, piana przelewała sie przez okręt zakrywając go tak, że tylko pomost
był widoczny. (...) Pływał po prostu jak korek po powierzchni. (...)
Przekroczyłem  już 25 południk, lecz z uwagi na dużą jeszcze falę nie
zanurzałem się. Dopiero następnego dnia, gdy morze się jeszcze bardziej
uspokoiło, po południu zanurzyłem się się dla próby. Okręt chętnie zszedł
pod wodę, ale dopiero na 60 metrach przestał kiwać."

| okret podwodny jest ze swej natury waski niski i dlugi, a taka
| konstrukcja slabo znosi noszenia fal.
| plyniecie z maksymalna predkoscia nawet na 'plaskim morzu' nie nalezalo
| do wielkich przyjemnosci ..

To zupełnie jak niszczyciel! Pływanie na nich podczas sztormu też nie
należało do przyjemności, a większość z nich nie była w ogóle przystosowan
a
do warunków występujących zimą na północnym Atlantyku.



Przytocze inna historie gdy Piorun wraz z inny niszczycielami, typ N i V ply
nal w oslonie jakiegos pancernika czy Lotniskowca, sztorm paskudna pogoda.
Z okretu flagowego pada zapytanie ile maksymalnie moga rozwinac.
Okrety sztormuja z predkoscia 18 w.
Piorun podaje ze max to 19 w.
M odrazy przyspiesza ale zaczynaja go zalewac coraz to wieksze fale wiec zwa
lnia do 18 w i podaje ze 18 w to dla niego najwiecej.
V w tym czasie podaje ze 14 w to dla niego max.
i poplyneli 18...

| stad pytanie, ile mogl plynac 17 wezlowu superbot.

Jeśli chodzi o czas, to tyle na ile mu paliwa starczyło. Dostosowanie
prędkości do warunków zależało od dowódcy okrętu. Przy dużym zafalowaniu n
ie
dokonywano ataków ze względy na torpedy i kłopoty z celowaniem.



swego czasy krazownik HMS Edinburgh w sztormowej pogodzie sam siebie storped
owal, bo pech chcial rze torpeda zostala podrzucona przez fale i obrucila sw
oj bieg o 180 stopni.

Należy jednak dodać, że VIIc i IXc były szalenie mocne i praktycznie
niezatapialnie. A ataki na maksymalnej prędkości należały do często
stosowanej taktyki. A czy były skuteczne? Na to odpowiedzieć trzeba patrzą
c
na tonaż zatopionych statków.



Ttu troche sie mylisz, tu rownierz grala wielka role taktyka i przewaga atak
ujacych nad broniacymi, w poznielszych latach wojny stosunek zniszczonych st
atkow do u-boat'ow sie odwrocil.

I jeszcze jedno: Taktyki alianckich OP nie można przyrównywać do taktyki
stosowanej w Kriegsmarine. Inne były cele, akweny, w innych warunkach
przyszło im działać.



Nie calkiem w USNavy byl stosowany system podobny do niemieckiego.
Przykladem efektywnosci jest bitwa na morzu filipinskim.

Pozdrawiam Patyk


GJ - 21 Maj 2001, 18:32




| No wlasnie tak jakby nie.
| opisze po jednej stronie, bo po drugiej symetrycznie:
| Stoi w jednym przedziale maly diesel z malym generatorkiem, za nim
| duzy diesel z duzym generatorkiem, a w nastepnym przedziale silnik
| elektryczny kreci walem. I nie widac zeby wal szedl do diesli.
| Tak jakby na powierzchni uruchamiano oba diesle [tzn 4],
| mniejszy ladowal baterie, a wiekszy zasilal silniki srub ..

| Maly jakis - chyba tylko 4 rury z przodu ..

Długo się zastanawiałem co Ty widziałeś, ale skojarzyłem, że tego U-Boota
oglądałeś w Bremie. Zapewne był to ten przycumowany do Muzeum Morskiego?
Jeśli tak to jest to typ XXI, czyli zupełnie inna historia niż powszechnie
stosowane VII i IX. Wszystko to wyjaśnia. Napędzane one były silnikiem
Waltera. Mogły długo przebywać w zanurzeniu i uzyskiwać duże prędkości pod
wodą. Gdyby pojawiły się 2-3 lata wcześniej inaczej potoczyłyby się losy
Bitwy o Atlantyk.



Nic podobnego.
XXI nioe byly napedzane silnikiem waltera.
Typ XXI maial standardowo montowane chrapy i powiekszona pojemnosc akumulato
row.
Podawana maksymalna pretkosc pod woda  <bodaj 15 w z groszamibyla uzyskiwa
na na chrapach  czyli na dieslach.


GJ - 21 Maj 2001, 18:35



| Długo się zastanawiałem co Ty widziałeś, ale skojarzyłem, że tego U-Boot
a
| oglądałeś w Bremie. Zapewne był to ten przycumowany do Muzeum Morskiego?
| Jeśli tak to jest to typ XXI, czyli zupełnie inna historia niż powszechn
ie
| stosowane VII i IX. Wszystko to wyjaśnia. Napędzane one były silnikiem
| Waltera. Mogły długo przebywać w zanurzeniu i uzyskiwać duże prędkości p
od
| wodą. Gdyby pojawiły się 2-3 lata wcześniej inaczej potoczyłyby się losy
| Bitwy o Atlantyk.

ludzie - co wy piszecie? uporządkujmy to trochę.
po primo: układ waltera był zastosowany tylko na czterech opkach. jaden z
nich,
V-80, był okretem eksperymantalnym. po nim zaprojektowano jeszcze trzy typ
y:
XVIIA i XVIIB były małymi (ok. 300t wyporności) okrętami badawczymi (budow
ano 4
okrety typu B, z czego 3 ukończono i przyjęto na słuzbę na przełomie 44/4
5),
oraz JEDYNY bojowy typ u-boota z napędem waltera - typ XVIII, duży okręt o
wypornosci ok.1500t (dwa zamówione, 0 zbudowanych)
po sacundo: typ XXI NIE BYŁ napędzany silnikiem waltera. po typie XVIII
odziedziczył kadłub, w którym zmiesciło się trzy razy wiecej baterii, niż
na
starszych typach, co umożliwiło mu rozwijanie 17w pod wodą. miał również n
ieco
nietypowy układ siłowni (coś w rodzaju układu waard-leonarda, tylko napędz
any
dieslem).
z genezą powstania silnika waltera, okrętów nim napędzanych i typu XXI moż
na
się zapoznać tu:
http://uboat.net/types/index.html
pozdr
mellon_y
ps. w bremerhaven stoi ostatni żyjący typ XXI, w bundesmarine występujący
jako
wilhelm bauer



No coz wystarczy mi sie tylko przylaczyc do tej wypowiedzi....

Pozdrawiam
Patyk


Sailor - 22 Maj 2001, 02:14

Hi !!!!!!!!!!!!
ludzie - co wy piszecie? uporządkujmy to trochę.
po primo: układ waltera był zastosowany tylko na czterech opkach. jaden z



nich,
ciach

Ciekawe, zawsze zastanawiałem się jak to było z tym napędem Waltera, skoro
był on tak, ponoć, zawodny

starszych typach, co umożliwiło mu rozwijanie 17w pod wodą. miał również
nieco
nietypowy układ siłowni (coś w rodzaju układu waard-leonarda, tylko
napędzany
dieslem).



A co jest takiego szczególengo w układzie Waard - Leonarda napędzanym
dieslem, że to podkreślasz ???

ps. w bremerhaven stoi ostatni żyjący typ XXI, w bundesmarine występujący
jako
wilhelm bauer



Coś tak czułem, że chyba aż tyle tych okrętów nie przetrwało, żeby je
wystawiali co 20 km (tyle jest mniej więcej z Bremen do Bremerhaven :)))

Pozdrowienia
Sailor
Chodzi mi tylko o to, żebyście po rozsądnej dyskusji przystali na moje
warunki.


Sailor - 22 Maj 2001, 02:14

Hi !!!!!!!!!!

inna fala (wieksza)



Jak już chyba od dawna wiadomo, bałtycka fala jest bardzo niebezpieczna, tak
więc porównywanie tylko rozmiarów fal na Atlantyku, Morzu Północnym nie daje
pełnego obrazu sytuacji.

inna gestosc morza (wieksza)- w wyniku czego okret mniej sie zanurzal a



To nie ma prawie żadnego znaczenia.

tymi 'ozdobami' zachwiany zostal punkt ciezkosci
a takze zmieniono ilosc i kaliber artylerii glownej
z 7x120 mm na 102 (Blyskawica skonczyla wojne chyba z 4 ? ...
niepamietam, musze sprawdzic)



Zdaje się, że dodali jej 1 x 75 mm plot za mostkiem, albo za kominem ??
Pamiętam coś takiego, że "zamienili" wannę na to działo :)) Zapewne to taki
żart.

Pozdrowienia
Sailor
Chodzi mi tylko o to, żebyście po rozsądnej dyskusji przystali na moje
warunki.


mefur - 22 Maj 2001, 02:36

| inna fala (wieksza)
| inna gestosc morza (wieksza)- w wyniku czego okret mniej sie zanurzal a
| tymi 'ozdobami' zachwiany zostal punkt ciezkosci

Rozumiem, że porównujesz z Bałtykiem?
Różnica zanurzenia nie była aż taka duża ( 50t to 2,5% wyporności ), a
środek ciężkości obniżył się istotnie.



okrety zostaly zaprojektowane i przystosowane do dzialania na Baltyku, a
ten charakteryzuje sie bardzo malym zasoleniem - oczywiscie w
porownaniu  do reszty morz
to, ze zdjeto tu 50t z "czubka" (co daje ok. 2% wypornosci okretu),
mialo znacznie wieksze znaczenie na Atlantyku niz Baltyku z uwagi na
wieksza wypornosc oceanu w porownaniu z naszym morzem

| a takze zmieniono ilosc i kaliber artylerii glownej
| z 7x120 mm na 102 (Blyskawica skonczyla wojne chyba z 4 ? ...
| niepamietam, musze sprawdzic)

Zmieniono z 7*120 na 8*102, ale dopiero po kampanii norweskiej.



... gdzie glownie operowala po Morzu Polnocnym i Norweskim ...a nie na
oceanie
ale tak, masz racje

W tym stanie

Bł skończyła wojnę, bez jednej pięciorurowej wt.

To Burza straciła 2*130 - zostało 2*130, 1*76, 1*3 wt 533mm, jeż, pelotki,
zrzutnie i miotacze bg.



tak, masz racje - pamiec zawodna jest


Dariusz Dorochowicz - 22 Maj 2001, 02:40

Hi !!!!!!!!!!
| inna fala (wieksza)

Jak już chyba od dawna wiadomo, bałtycka fala jest bardzo
niebezpieczna, tak
więc porównywanie tylko rozmiarów fal na Atlantyku, Morzu Północnym
nie daje
pełnego obrazu sytuacji.



Od dawna, to pewnie i tak, ale o co tak naprawdę chodzi?

| tymi 'ozdobami' zachwiany zostal punkt ciezkosci
| a takze zmieniono ilosc i kaliber artylerii glownej
| z 7x120 mm na 102 (Blyskawica skonczyla wojne chyba z 4 ? ...
| niepamietam, musze sprawdzic)

Zdaje się, że dodali jej 1 x 75 mm plot za mostkiem, albo za kominem
??
Pamiętam coś takiego, że "zamienili" wannę na to działo :)) Zapewne
to taki
żart.



Mi się coś kołacze o tym, że zabrali wannę, żeby nie zdejmować jednej
stodwudziestki. A 4-calówke plot (a skąd niby Anglicy mieli wziąć
metryczną armatę, i jeszcze amunicję do niej?) to dali na miejscu
jednej wt.

DD


J.F. - 22 Maj 2001, 13:02


No to popatrz na to:
http://www.uboat.net/gallery/u2540/index.html
To ten?



Tak - to dokladnie ten.

Tylko ze spogladam na dalsze opisy http://uboat.net/types/xxi.htm
http://uboat.net/technical/electroboats2.htm

I widze ze: mial 6 wyrzutni, 2-shaft 6-cylinder MAN
diesel/electric motors 4500/5000 bhp/shp silent speed electric motors 226 shp

Tymczasem jesli pamiec mnie nie myli, to widzialem tylko 4
wyrzutnie, zreszta http://www.u-boote.purespace.de/uboote/text06.htm
i tam Torpedoraume - widac dwie i czarna podloge po srodku no
i fragment dwoch pozostalych. A gdzie jeszcze dwie ?

No i dieselkow jak pisalem wygladalo na 4 - dwa male i dwa duze.
No chyba ze wal byl przeprowadzony w sposob niewidoczny a to co wzialem
za pradnice to jest silnik elekryczny, a ten drugi to
jest ow "silent speed" ..

J.


J.F. - 22 Maj 2001, 13:04


[....]

oryginalny (klasyczny) układ waard-leonarda składał sie z silnika prądu
przemiennego, który napędzał generator prądu stałego, który z kolei dostarczał

przypadkiem?) układ ma wątpliwą sprawność i giganyczną masę, ale rewelacyjnie
prosto daje się sterować momentem obrotowym i obrotami.



Ale czy sruba wymaga takiej rewelacyjnej sterowalnosci ?
To nie dzwig czy suwnica gdzie precyzji trzeba ..

J.


Boruta - 25 Maj 2001, 08:34

| tymi 'ozdobami' zachwiany zostal punkt ciezkosci
| a takze zmieniono ilosc i kaliber artylerii glownej
| z 7x120 mm na 102 (Blyskawica skonczyla wojne chyba z 4 ? ...
| niepamietam, musze sprawdzic)



Z 8.

| Zdaje się, że dodali jej 1 x 75 mm plot za mostkiem, albo za kominem
??
| Pamiętam coś takiego, że "zamienili" wannę na to działo :)) Zapewne
to taki
| żart.
Mi się coś kołacze o tym, że zabrali wannę, żeby nie zdejmować jednej
stodwudziestki.



Wanne, kolpak z komina i wszystko co sie dalo.

Boruta


Michal Grodecki - 25 Maj 2001, 08:42


| Hi !!!!!!!!!!
| | | inna fala (wieksza)

| Jak już chyba od dawna wiadomo, bałtycka fala jest bardzo
niebezpieczna, tak
| więc porównywanie tylko rozmiarów fal na Atlantyku, Morzu Północnym
nie daje
| pełnego obrazu sytuacji.

Od dawna, to pewnie i tak, ale o co tak naprawdę chodzi?

| tymi 'ozdobami' zachwiany zostal punkt ciezkosci
| a takze zmieniono ilosc i kaliber artylerii glownej
| z 7x120 mm na 102 (Blyskawica skonczyla wojne chyba z 4 ? ...
| niepamietam, musze sprawdzic)

| Zdaje się, że dodali jej 1 x 75 mm plot za mostkiem, albo za kominem
??
| Pamiętam coś takiego, że "zamienili" wannę na to działo :)) Zapewne
to taki
| żart.

Mi się coś kołacze o tym, że zabrali wannę, żeby nie zdejmować jednej
stodwudziestki. A 4-calówke plot (a skąd niby Anglicy mieli wziąć
metryczną armatę, i jeszcze amunicję do niej?) to dali na miejscu
jednej wt.



4 calowke czyli 102 mm.
Czy na pewno dali? Rozne zrodla roznie podaja. Wiadomo ze nie dostal jej
blizniaczy "Grom" bo wlasnie w ta wyrzutnie torpedowa dostal bomba pod
Narvikiem. 75 plot dostala za to "Burza" wlasnie zamiast wyrzutni
torpedowej, skad ja wzieli -nie wiem!

Michal



Strona 1 z 21, 2



Powiązane wątki

Właśnie zwodowano w Rosji nowy okręt podwodny klasy Lada
Ruszyl projekt atomowego lotniskowca dla FR
basen na okręcie podwodnym???
KRLD - broń atomowa
odpalanie atomowek
A moze by tak karabin elektryczny ?
Rudy 102 jako lodz podwodna
Katastrofa samolotu w Grecji.
Bron gazowa i ostra.
O Jubie na onecie
Mi 24 do iraku potwierdzone i inne zmiany
Zbrodniarze z Armii Czerwonej
Narodowy spis :(
Rosyjskie okręty zatopiły chiński frachtowiec
Kolejne problemy ekonomiczne Rosji
Archiwum wątków z for dyskusyjnych : Indeks
Linki,