Katastrofa samolotu w Grecji.


Widzisz archiwalną wersję tematu "Katastrofa samolotu w Grecji." z forum pl.misc.militaria


Tomasz Pyra - 14 Sie 2005, 11:36

Mysle ze kazdy co ogladal TV juz wie:

Mam taki temat do rozwazan - skoro na ziemi zdazyli sie polapac ze
utracili lacznosc z samolotem, zdazyli poderwac f-16 i obejzec ten
lecacy samolot, to zapewne lecial z wlaczonym automatycznym pilotem.

Jezeli rozhermetyzowala sie kabina - a skoro piloci nie zdazyli obnizyc
pulapu, to pewnie rozhermetyzowala sie gwaltownie,  i tak wtedy w
samolocie juz nikt nie byl przytomny, ale dlaczego on spadl?

Powinien sobie chyba na tym autopilocie leciec do wyczerpania paliwa.

Wydaje mi sie mozliwe wydanie rozkazu zestrzelenia samolotu w
bezpiecznej odleglosci od miasta (spadl 30km od Aten).
W przeciwnym razie mogl by zaczac krazyc nad ostatnim waypointem
autopilota az do wyczerpania paliwa i spasc na tereny zamieszkale.



Anatol - 14 Sie 2005, 12:18




24033190.854&redId=211846177142ff62a6d35ca&redTs=1124033190 Mam
taki temat do rozwazan - skoro na ziemi zdazyli sie polapac ze
utracili lacznosc z samolotem, zdazyli poderwac f-16 i obejzec ten
lecacy samolot, to zapewne lecial z wlaczonym automatycznym
pilotem. Jezeli rozhermetyzowala sie kabina - a skoro piloci nie
zdazyli obnizyc  pulapu, to pewnie rozhermetyzowala sie gwaltownie,
 i tak wtedy w  samolocie juz nikt nie byl przytomny, ale dlaczego
on spadl? Powinien sobie chyba na tym autopilocie leciec do
wyczerpania paliwa.



I tak chyba było :

http://fakty.interia.pl/news?inf=656205
"...Maszyna krążyła przez półtorej godziny wokół Aten przez nikogo
niekierowana, a po wyczerpaniu całego zbiornika paliwa runęła na
ziemię."

Anatol


Bienkos - 14 Sie 2005, 12:35

W przeciwnym razie mogl by zaczac krazyc nad ostatnim waypointem
autopilota az do wyczerpania paliwa i spasc na tereny zamieszkale.



cytat:
Jeden informował swego kuzyna, że piloci doznali zapaści, a w kabinie spada
temperatura.

1,5 godziny umierania. Niezbyt mila perspketywa. Jezeli ktos z obslugi zyl
dlaczego nie zalozyl maski tlenowej pilotowi?. Czy greckie samoloty maja
drzwi zamykane od srodka w kabinie pilotow i nikt nie mogl sie tam dostac?.
Czyzby byl to pierwszy wypadek z winy nowych procedur bezpieczenstwa czyli
pilotow oddzielonyhch od reszty samolotu?.


Tomasz Pyra - 14 Sie 2005, 13:23


1,5 godziny umierania. Niezbyt mila perspketywa. Jezeli ktos z obslugi zyl
dlaczego nie zalozyl maski tlenowej pilotowi?.



Zalezy co bylo przyczyna.
W przypadku naglej utraty cisnienia nie traci sie nagle przytomnosci, a
piloci powinni sami zalozyc maski i skierowac samolot w dol.

Moze cisnienie tracili dlugo i powoli (powiedzmy w przeciagu godziny)?
Wtedy chyba moglo by to ujsc uwadze pilotow, i mogli zapasc na chorobe
wysokosciowa.

Pozatym moze jakis gaz? (nawet mogl to byc atak terrorystyczny) Moze
jakis maly pozar i czad w instalacji wentylacyjnej?

Czy greckie samoloty maja
drzwi zamykane od srodka w kabinie pilotow i nikt nie mogl sie tam dostac?.
Czyzby byl to pierwszy wypadek z winy nowych procedur bezpieczenstwa czyli
pilotow oddzielonyhch od reszty samolotu?.



Trudno powiedziec - moze na to pytanie odpowie pilot f-16 ktory
obserwowal samolot?

Pewnie czarna skrzynka sporo powie.



Robert Tomasik - 14 Sie 2005, 14:14

Zalezy co bylo przyczyna.
W przypadku naglej utraty cisnienia nie traci sie nagle przytomnosci,
a
piloci powinni sami zalozyc maski i skierowac samolot w dol.



Z tego co wiem, to jeden z dwóch pilotów powinien mieć maskę na szyi
gotową do użycia.

| Czy greckie samoloty maja
| drzwi zamykane od srodka w kabinie pilotow i nikt nie mogl sie tam
dostac?.
| Czyzby byl to pierwszy wypadek z winy nowych procedur bezpieczenstwa
czyli
| pilotow oddzielonyhch od reszty samolotu?.
Trudno powiedziec - moze na to pytanie odpowie pilot f-16 ktory
obserwowal samolot?



No raczej nie zajrzał do środka.


ALE - 14 Sie 2005, 14:22


| 1,5 godziny umierania. Niezbyt mila perspketywa. Jezeli ktos z obslugi zyl
| dlaczego nie zalozyl maski tlenowej pilotowi?.

Zalezy co bylo przyczyna.
W przypadku naglej utraty cisnienia nie traci sie nagle przytomnosci, a
piloci powinni sami zalozyc maski i skierowac samolot w dol.

Moze cisnienie tracili dlugo i powoli (powiedzmy w przeciagu godziny)?
Wtedy chyba moglo by to ujsc uwadze pilotow, i mogli zapasc na chorobe
wysokosciowa.

Pozatym moze jakis gaz? (nawet mogl to byc atak terrorystyczny) Moze
jakis maly pozar i czad w instalacji wentylacyjnej?



E tam. Zjedli nieświeżą rybę i z pasażerami nie leciał pilot.


PAweł - 14 Sie 2005, 15:08

| W przeciwnym razie mogl by zaczac krazyc nad ostatnim waypointem
| autopilota az do wyczerpania paliwa i spasc na tereny zamieszkale.

cytat:
Jeden informował swego kuzyna, że piloci doznali zapaści, a w kabinie
spada
temperatura.

1,5 godziny umierania. Niezbyt mila perspketywa. Jezeli ktos z obslugi zyl
dlaczego nie zalozyl maski tlenowej pilotowi?. Czy greckie samoloty maja
drzwi zamykane od srodka w kabinie pilotow i nikt nie mogl sie tam
dostac?.
Czyzby byl to pierwszy wypadek z winy nowych procedur bezpieczenstwa czyli
pilotow oddzielonyhch od reszty samolotu?.



Sądzę, że gdyby tak było, to nie wiedziałby, ze pilot zsiniał.
P


Glon - 15 Sie 2005, 05:40


Trudno powiedziec - moze na to pytanie odpowie pilot f-16 ktory
obserwowal samolot?

Pewnie czarna skrzynka sporo powie.



jednego pilota nie bylo widac, drugi nie reagowal i lerzal na kokpicie.
Podobno nie pierwszy problem z ta maszyna. juz wczesniej sie
rozhermetyzowywal.


Glon - 15 Sie 2005, 05:41


| Czyzby byl to pierwszy wypadek z winy nowych procedur bezpieczenstwa czyli
| pilotow oddzielonyhch od reszty samolotu?.

Sądzę, że gdyby tak było, to nie wiedziałby, ze pilot zsiniał.



dlaczego? drzwi chyba maja szybe.


Mikolaj Machowski - 15 Sie 2005, 07:56


1,5 godziny umierania. Niezbyt mila perspketywa. Jezeli ktos z obslugi zyl
dlaczego nie zalozyl maski tlenowej pilotowi?. Czy greckie samoloty maja
drzwi zamykane od srodka w kabinie pilotow i nikt nie mogl sie tam dostac?.



AFAIK to była linia cypryjska.

m.

ps. W większości samolotów te drzwiczki są czysto umowne i jeśli ktoś
solidnie kopnie to się rozlecą.


Rabbit McCroolick - 15 Sie 2005, 10:26

AFAIK to była linia cypryjska.



A wlasnie, ze to ten sam samolot mial probelmy z cisnieniem na pokladzie -
rozhermetyzowanie nastapilo 20 grudnia 2004 w locie z Warszawy do Larnaki

http://aviation-safety.net/database/record.php?id=20050814-0


Łukasz Jakimowicz - 15 Sie 2005, 12:35


jednego pilota nie bylo widac, drugi nie reagowal i lerzal na kokpicie.
Podobno nie pierwszy problem z ta maszyna. juz wczesniej sie
rozhermetyzowywal.



Z ta konkretna maszyna, czy tym modelem Boeinga?
Bo ja... ekhm... jakby to powiedziec... lece tym modelem Boeinga za piec
dni :-)


Marcin Szczepaniak - 15 Sie 2005, 13:52



| 1,5 godziny umierania. Niezbyt mila perspketywa. Jezeli ktos z obslugi zyl
| dlaczego nie zalozyl maski tlenowej pilotowi?.

Zalezy co bylo przyczyna.
W przypadku naglej utraty cisnienia nie traci sie nagle przytomnosci, a
piloci powinni sami zalozyc maski i skierowac samolot w dol.

Moze cisnienie tracili dlugo i powoli (powiedzmy w przeciagu godziny)?
Wtedy chyba moglo by to ujsc uwadze pilotow, i mogli zapasc na chorobe
wysokosciowa.



A nie ma przypadkiem jakiegos alarmu/czujnika spadku cisnienia ?

Pozatym moze jakis gaz? (nawet mogl to byc atak terrorystyczny) Moze
jakis maly pozar i czad w instalacji wentylacyjnej?



Predzej w to uwierze niz w powolny spadek cisnienia i brak sygnalizacji
tegoz.


Robert Tomasik - 15 Sie 2005, 16:58

Jeden informował swego kuzyna, że piloci doznali zapaści, a w
kabinie spada
temperatura.



Właśnie go zamknęli za ten komunikat. Okazało się, ze nie był
prawdziwy, a na pokładzie nie było żadnego kuzyna.


Aleksander Nowinski - 16 Sie 2005, 05:24




| 1,5 godziny umierania. Niezbyt mila perspketywa. Jezeli ktos z obslugi zyl
| dlaczego nie zalozyl maski tlenowej pilotowi?.

| Zalezy co bylo przyczyna.
| W przypadku naglej utraty cisnienia nie traci sie nagle przytomnosci, a
| piloci powinni sami zalozyc maski i skierowac samolot w dol.

| Moze cisnienie tracili dlugo i powoli (powiedzmy w przeciagu godziny)?
| Wtedy chyba moglo by to ujsc uwadze pilotow, i mogli zapasc na chorobe
| wysokosciowa.

A nie ma przypadkiem jakiegos alarmu/czujnika spadku cisnienia ?



Jest, są całe procedury, ćwiczone zresztą regularnie. Sama dekompresja
to dalece za mało żeby samolot się rozbił - coś jeszcze musiało nie
działać lub musiał zostać popełniony poważny błąd.

AN


foxtrot - 16 Sie 2005, 06:31

gdyby wszyscy pasażerowie mieli spadochrony to podczas katastrofy mogliby na
nich wyskoczyć i przeżyć.
spadochrony powinny być na wyposażeniu samolotów pasażerskich.

Alex81 - 16 Sie 2005, 06:38


gdyby wszyscy pasażerowie mieli spadochrony to podczas katastrofy mogliby na
nich wyskoczyć i przeżyć.



Buahhahahahahahahahahaha :)

spadochrony powinny być na wyposażeniu samolotów pasażerskich.



Może jeszcze fotele katapultowane? Albo całe kabiny katapultować, jak w
F-111 :D Albo nadmuchiwane skrzydła na wypadek jakby urwało? (To
ostatnie akurat kiedyś planowano -inflatoplan)


Michal Grodecki - 16 Sie 2005, 06:40


gdyby wszyscy pasażerowie mieli spadochrony to podczas katastrofy mogliby na
nich wyskoczyć i przeżyć.
spadochrony powinny być na wyposażeniu samolotów pasażerskich.



Weź nie p...itol. Żeby skakać trzeba mieć przeszkolenie - inaczej prawie
na pewno zabijesz się. A tak brak spadochronów (załoga też nie ma!)
wymusza na załodze walkę do końca o ratowanie maszyny - co w przypadku
samolotów pasażerskich jest najskuteczniejsza metodą ratowania pasażerów.


Mikolaj Machowski - 16 Sie 2005, 07:08


| A nie ma przypadkiem jakiegos alarmu/czujnika spadku cisnienia ?
Jest, są całe procedury, ćwiczone zresztą regularnie. Sama dekompresja
to dalece za mało żeby samolot się rozbił - coś jeszcze musiało nie
działać lub musiał zostać popełniony poważny błąd.



Małe linie zazwyczaj latają obciążając maksymalnie załogi. Wystarczy że
piloci byli wyczerpani, może drobne kłopoty zdrowotne i dekompresja
mogła ich pierwszych załatwić. Potem nikt się nie zorientował dopóki nie
było za późno.

m.

ps. Na takich wysokościach załatwia nie tylko temperatura, brak tlenu
też robi swoje.


Maciek 'Babcia' Dobosz - 16 Sie 2005, 07:25



gdyby wszyscy pasażerowie mieli spadochrony to podczas katastrofy mogliby na
nich wyskoczyć i przeżyć.
spadochrony powinny być na wyposażeniu samolotów pasażerskich.



I wszyscy pasażerownie powinni mieć kombinezony i maski tlenowe a
także przeszkolenie w skokach z dużej wysokości z szybkoporuszających
się samolotów. Najlepiej ze dwi techniki - HALO i HAHO na przykład...

Zdrówko


Piotr Meyer - 16 Sie 2005, 07:42


ps. Na takich wysokościach załatwia nie tylko temperatura, brak tlenu
też robi swoje.



A jeśli dobrze pamiętam, to w przypadku niedoboru tlenu w powietrzu
ofiary rzucają się widowiskowo i wierzgają nogami tylko na amerykańskich
filmach. Podstawowymi objawami _zmniejszonej_ ilości tlenu w powietrzu
jest senność, znużenie, brak koncentracji. Jeśli nie zadziałał jakaś
instalacja ostrzegawcza, to mogli zasnąć nie wiedząc, co się z nimi
dzieje :-/

Aleksander Nowinski - 16 Sie 2005, 07:45



| A nie ma przypadkiem jakiegos alarmu/czujnika spadku cisnienia ?
| Jest, są całe procedury, ćwiczone zresztą regularnie. Sama dekompresja
| to dalece za mało żeby samolot się rozbił - coś jeszcze musiało nie
| działać lub musiał zostać popełniony poważny błąd.

Małe linie zazwyczaj latają obciążając maksymalnie załogi. Wystarczy że
piloci byli wyczerpani, może drobne kłopoty zdrowotne i dekompresja
mogła ich pierwszych załatwić. Potem nikt się nie zorientował dopóki nie
było za późno.



No, to na przykład (rażące naruszenie przepisów dot. czasu odpoczynku
pilotów) to może być właśnie to coś jeszcze. Ale raczej spodziewam
się jakichś dodatkowych problemów technicznych.

m.

ps. Na takich wysokościach załatwia nie tylko temperatura, brak tlenu
też robi swoje.



Głównie brak tlenu. Temperatura nie przeszkodzi w zejściu niżej, a tam
da się żyć.

AN


Drake - 16 Sie 2005, 10:13


gdyby wszyscy pasażerowie mieli spadochrony to podczas katastrofy mogliby na
nich wyskoczyć i przeżyć.
spadochrony powinny być na wyposażeniu samolotów pasażerskich.



Hyhy ;P
No mocna rzecz ;P

Szkoda tylko, że w części samolotów taki skok skończyłby się wkręceniem
w silnik, a w reszcie uderzeniem w usterzenie ;P
Już widzę te nagłówki ;P

(Swoją drogą osoby z pierwszej klasy to by miały dopiero przej***** ;)


Maciej Olędzki - 16 Sie 2005, 13:10



| gdyby wszyscy pasażerowie mieli spadochrony to podczas katastrofy mogliby na
| nich wyskoczyć i przeżyć.
| spadochrony powinny być na wyposażeniu samolotów pasażerskich.

Weź nie p...itol. Żeby skakać trzeba mieć przeszkolenie - inaczej prawie
na pewno zabijesz się. A tak brak spadochronów (załoga też nie ma!)
wymusza na załodze walkę do końca o ratowanie maszyny - co w przypadku
samolotów pasażerskich jest najskuteczniejsza metodą ratowania pasażerów.



Bo gdyby załoga miała spadochrony to mogłoby się skończyć tak:

"Lecą ludzie samolotem. Nagle z głośnika głos pilota.
- Proszę państwa, proszę się nie denerwować, mamy małą awarię. Proszę
przejść na lewą stronę samolotu i spojrzeć przez okienka.
Ludzie przechodzą na lewą stronę, samolot się przechyla, a pilot:
- Jak państwo słusznie zauważyli, lewy silnik płonie.
Mała panika na pokładzie ale od czego drugi silnik... Za chwilę jednak znów
głos...
- Proszę państwa, a teraz spokojnie, powoli proszę przejść na drugą stronę
samolotu i spojrzeć przez okienka...
Ludzie już bardziej podenerwowani przebiegają na drugą stronę;
- Jak widać proszę państwa, drugi silnik również płonie...
Panika zaczyna wybuchać na pokładzie...
- A teraz proszę spojrzeć w dół.
Wszyscy przylepili się do okienek.
- Jak widać, pod nami rozpościera się duże, piękne jezioro, a pośrodku
widać
mały żółty pontonik. Z małego żółtego pontonika mówiła dla państwa załoga
samolotu... "


Robert Tomasik - 16 Sie 2005, 13:25


część tych, co by się odważyli przeżyła by lądowanie. Bo choć tak
naprawdę, to raczej kwestia odwagi niż umiejętności, to jednak trzeba
trochę wysportowania, by się nie zabić o ziemię.

Pomijam fakt, ze większość samolotów pasażerskich nie umożliwia
opuszczenia ich przy pomocy spadochronu. Rosjanie (a może i inne
kraje) testowali takie rękawy, które pozwalały na opuszczenie samolotu
pasażerskiego z pominięciem usterzenia, ale to mimo wszystko były
raczej chyba testy.


ALE - 16 Sie 2005, 13:33



| gdyby wszyscy pasażerowie mieli spadochrony to podczas katastrofy mogliby na
| nich wyskoczyć i przeżyć.
| spadochrony powinny być na wyposażeniu samolotów pasażerskich.

| Weź nie p...itol. Żeby skakać trzeba mieć przeszkolenie - inaczej prawie
| na pewno zabijesz się. A tak brak spadochronów (załoga też nie ma!)
| wymusza na załodze walkę do końca o ratowanie maszyny - co w przypadku
| samolotów pasażerskich jest najskuteczniejsza metodą ratowania pasażerów.

Bo gdyby załoga miała spadochrony to mogłoby się skończyć tak:

"Lecą ludzie samolotem. Nagle z głośnika głos pilota.



[ciach]

Najnowszy Airbus ma spadochrony i wyjście ewakuacyjne dla załogi z którego
mogą skakać.

Pasażerowie mają marne zabezpieczenia (maski tlenowe i kamizelki) bo tak jest
taniej.  Takie są zasady systemu.


jasiol - 16 Sie 2005, 13:53


Najnowszy Airbus ma spadochrony i wyjście ewakuacyjne dla załogi z którego
mogą skakać.



Ty to tak na poważnie? Weź się chłopie zorientuj, z jaki A-380 lata
prędkościami i (że zacytuję przedpiścę) "Weź nie p...itol".

Pasażerowie mają marne zabezpieczenia (maski tlenowe i kamizelki) bo tak jest
taniej.



Nie. Dlatego, że nie istnieje metoda (oprócz w pełni autonomicznych
kapsuł ratowniczych dla każdego pasażera, ale to się może na "Piątym
Elemencie" sprawdza a nie w realu) na ewaukuację takiej ilości osób w
szybkim tempie. Jak Ty sobie wyobrażasz teki desant 300 osób z B777? Z
10 km? Pań w garsonkach i w ciąży? Albo z 2-latkiem za rękę? Pijanych
150 kg zapaśników? I wiele innych przypadków które trzebaby uwzględnić?

  Takie są zasady systemu.

Przykro mi, ale majaczysz jak potłuczony.

Pozdrawiam
Janek

Każdy złożony problem ma proste, błędne rozwiązanie! [Umberto Eco]


ALE - 16 Sie 2005, 14:12


| Najnowszy Airbus ma spadochrony i wyjście ewakuacyjne dla załogi z którego
| mogą skakać.

Ty to tak na poważnie? Weź się chłopie zorientuj, z jaki A-380 lata
prędkościami i (że zacytuję przedpiścę) "Weź nie p...itol".
[ciach]
Przykro mi, ale majaczysz jak potłuczony.



Tak to nie będziemy rozmawiać.

Widowni polecam poczytanie o lotach testowych tego Airbusa
i obejrzenie sobie dosyć dobrego programu o nim na Discovery Channel.

BTW: co ten wątek nadal robi na militariach? Ta grupa coraz bardziej ssie.


PAweł - 16 Sie 2005, 14:17


| Czyzby byl to pierwszy wypadek z winy nowych procedur bezpieczenstwa
czyli
| pilotow oddzielonyhch od reszty samolotu?.

| Sądzę, że gdyby tak było, to nie wiedziałby, ze pilot zsiniał.

dlaczego? drzwi chyba maja szybe.



Czy leciałeś kiedykolwiek samolotem pasażerskim?;)
P


Grzegorz Stokwisz - 16 Sie 2005, 14:58

BTW: co ten wątek nadal robi na militariach? Ta grupa coraz bardziej ssie.



to sie z niej wylacz wzorem swojego kompana. Space Shuttle tez mial w
pierwszych lotach mozliwosc katapultowania. I na podstawie tego chcesz
wysnuc wniosek, ze mozna sie z niego od tak oddalic na spadochronie ?


Piotr Meyer - 16 Sie 2005, 15:01


BTW: co ten wątek nadal robi na militariach? Ta grupa coraz bardziej ssie.



A co, problemy związane z desantowaniem dużej ilości ludzi o małym
stopniu przeszkolenia z poruszającego się, na znacznej wysokości
i z dużą prędkością, samolotu nijak się mają do spraw militarnych?

Michal Grodecki - 16 Sie 2005, 15:08

Dnia 2005-08-16 20:58,

| BTW: co ten wątek nadal robi na militariach? Ta grupa coraz bardziej ssie.

to sie z niej wylacz wzorem swojego kompana. Space Shuttle tez mial w
pierwszych lotach mozliwosc katapultowania. I na podstawie tego chcesz
wysnuc wniosek, ze mozna sie z niego od tak oddalic na spadochronie ?

To chyba na wypadek problemów przy lądowaniu - w końcu ląduje jak
szybowiec, jak coś nie wyjdzie to nie ma drugiego podejścia...


Grzegorz Stokwisz - 16 Sie 2005, 15:13



szybowiec, jak coś nie wyjdzie to nie ma drugiego podejścia...



wlasciwosci szybcowa SS uzyskuje kilka minut przed przyziemieniem (dwa ostre
zakrety redukujace predkosc). Wczesniej ma predkosc podobna do rozwazanej.
Same fotele byly zamontowane na zdaje sie 3 pierwsze misje (kiedy lecialy
tylko 2 osoby) i raczej przeznaczone byly na poczatkowa faze startu, jesli
cos staloby sie z rakietami pomocniczymi (istaniala szansa, ze bedzie kilka
sekund na wystrzelenie sie pilotow), choc IMHO byl to taki psychologiczny
manewr biorac pod uwage ta mase paliwa...

ALE - 16 Sie 2005, 15:13


| BTW: co ten wątek nadal robi na militariach? Ta grupa coraz bardziej ssie.

A co, problemy związane z desantowaniem dużej ilości ludzi o małym
stopniu przeszkolenia z poruszającego się, na znacznej wysokości
i z dużą prędkością, samolotu nijak się mają do spraw militarnych?



Ten problem został już rozwiązany przez wojskowych.
Desantuje się razem z wozem bojowym z użyciem rakiet hamujących.

Opuszczanie cywilnej maszyny przez cywilów w warunkach pokoju
ma się do tego nijak.


ALE - 16 Sie 2005, 15:18

Dnia 2005-08-16 20:58, |

| BTW: co ten wątek nadal robi na militariach? Ta grupa coraz bardziej ssie.

| to sie z niej wylacz wzorem swojego kompana. Space Shuttle tez mial w
| pierwszych lotach mozliwosc katapultowania. I na podstawie tego chcesz
| wysnuc wniosek, ze mozna sie z niego od tak oddalic na spadochronie ?

To chyba na wypadek problemów przy lądowaniu - w końcu ląduje jak
szybowiec, jak coś nie wyjdzie to nie ma drugiego podejścia...



Sztokwisza filtruję od dawna, mimo to skoro już wylazł to pośrednio odpowiem i jemu.
Z SS można ewakuować się na spadochronie.
Również podczas startu.


Bohdan 'Nexus' Horst - 16 Sie 2005, 15:37



| A co, problemy związane z desantowaniem dużej ilości ludzi o małym
| stopniu przeszkolenia z poruszającego się, na znacznej wysokości
| i z dużą prędkością, samolotu nijak się mają do spraw militarnych?

Ten problem został już rozwiązany przez wojskowych.
Desantuje się razem z wozem bojowym z użyciem rakiet hamujących.

Opuszczanie cywilnej maszyny przez cywilów w warunkach pokoju
ma się do tego nijak.



Podobno Rosjanie testowali destntowanie spadochroniarzy poprzez wysuwane z
samolotów pasażerskich kilkunastometrowe elastyczne rękawy

Samoloty cywilne miały kiedyś dużo większe szanse przemkmięcia się przez obronę
przeciwlotniczą i to rozwiązanie wydaje się nawet sensowne ale niestety nie
wiem jak daleko te prace były posunięte.

pozdrawiam


jasiol - 16 Sie 2005, 15:45


| Najnowszy Airbus ma spadochrony i wyjście ewakuacyjne dla załogi
| z którego mogą skakać.

| Ty to tak na poważnie? Weź się chłopie zorientuj, z jaki A-380 lata
|  prędkościami i (że zacytuję przedpiścę) "Weź nie p...itol".

[ciach]

| Przykro mi, ale majaczysz jak potłuczony.

Tak to nie będziemy rozmawiać.



Oki, masz rację, przepraszam.

Widowni polecam poczytanie o lotach testowych tego Airbusa



To, że w czasie lotów testowych załoga ma wyposażenie ratownicze (ZTCP
ale bardzo słabo - zgodnie z przepisami) wcale nie znaczy, że ma realne
szanse go użyć. Przecież żeby mieć jakąkolwiek szansę, to trzeba by
skakać z drzwi na dolnym pokładzie za skrzydłami - czyli w sytuacji
awaryjnej 50 m przebieżka i dopiero próba wyjścia na zewnątrz. A jaka
jest realna szansa, że uda się wyjść z samolotu lecącego 800-900 km/h,
jeśli piloci mieli z tym kłopot już przy 500-600 km/h? A kto pilotuje
samolot w czasie, gdy reszta wysiada?

i obejrzenie sobie dosyć dobrego programu o nim na Discovery Channel.



Wiesz, o Discovery można powiedzieć, że jest to dobry kanał dla dzieci.
Już nawet nie dla nastolatków, bo jak się znają na temacie, to co chwila
byki albo przemilczenia znajdują.

Pozdrawiam
Janek


Grzegorz Stokwisz - 16 Sie 2005, 15:56

Sztokwisza filtruję od dawna, mimo to skoro już wylazł to pośrednio
odpowiem i jemu.
Z SS można ewakuować się na spadochronie.
Również podczas startu.



no prosze hrabia Artur postanowil zrobic łaske i odpowiedziec. W imieniu
zalozycieli grup dyskusyjnych dziekuje. Mozliwosc ewakucji na spadochronie z
SS jest dosc teoretyczna, bo trzeba jeszcze uwzglednic temperature orbitera.
W naglym wypadku nie zdaza wszyscy. Co do startu to jasnie hrabia raczy
zartowac. Jak zwykle zreszta.

P.S

Jasnie hrabia nie powinien sie znizac do poziomu przekrecania nazwisk. Tak
robia tylko glupie, zakompleksione, anonimowe trole internetowe.


ALE - 16 Sie 2005, 16:00


| | Najnowszy Airbus ma spadochrony i wyjście ewakuacyjne dla załogi
| | z którego mogą skakać.

| Ty to tak na poważnie? Weź się chłopie zorientuj, z jaki A-380 lata
|  prędkościami i (że zacytuję przedpiścę) "Weź nie p...itol".

| [ciach]

| Przykro mi, ale majaczysz jak potłuczony.

| Tak to nie będziemy rozmawiać.

Oki, masz rację, przepraszam.



Wypowiedziałem się wystarczająco, nie mam nic do dodania.


Bienkos - 16 Sie 2005, 16:01

jeśli piloci mieli z tym kłopot już przy 500-600 km/h? A kto pilotuje
samolot w czasie, gdy reszta wysiada?



ok

ale z tych 200 przezyje przy sprzyjajacych wiatrach 10. Bez systemu
ratowniczego przezywa zero.


Piotr Meyer - 16 Sie 2005, 16:03


Ten problem został już rozwiązany przez wojskowych.
Desantuje się razem z wozem bojowym z użyciem rakiet hamujących.



I tu masz podstawowy problem - bo desantowanie z wozem bojowym
zwiększa ilość środków transportu, jakie trzeba wykorzystać -
w porównaniu z, hipotetyczną, sytuacją, w której dysponowalibyśmy
alternatywą pozwalającą na desantowanie piechurów jako takich.

Opuszczanie cywilnej maszyny przez cywilów w warunkach pokoju
ma się do tego nijak.



Dlaczego? Jeśli opracuje się taki sposób, to stanie się on
wybitnie interesujący dla wojska - pozwoli bowiem na desant
większej ilości słabiej przeszkolonych w skokach żołnierzy.
A to przecież potężnie obniży koszty i zwiększy możliwości.


ALE - 16 Sie 2005, 16:16


| Ten problem został już rozwiązany przez wojskowych.
| Desantuje się razem z wozem bojowym z użyciem rakiet hamujących.

I tu masz podstawowy problem - bo desantowanie z wozem bojowym
zwiększa ilość środków transportu, jakie trzeba wykorzystać -
w porównaniu z, hipotetyczną, sytuacją, w której dysponowalibyśmy
alternatywą pozwalającą na desantowanie piechurów jako takich.



I tak trzeba by tą piechotę szkolić w operacjach desantowych,
ze szkoleń wypadają tylko skoki spadochronowe.
Takie oddziały też już były, desantowane na szybowcach.
Dzisiaj częściowo pełnia tą rolę helikoptery.

| Opuszczanie cywilnej maszyny przez cywilów w warunkach pokoju
| ma się do tego nijak.

Dlaczego? Jeśli opracuje się taki sposób, to stanie się on
wybitnie interesujący dla wojska - pozwoli bowiem na desant
większej ilości słabiej przeszkolonych w skokach żołnierzy.
A to przecież potężnie obniży koszty i zwiększy możliwości.



Można np. zrzucać w kontenerach wypychając je po kolei z rampy.
Rampy ma każdy duży transportowiec.


Piotr Meyer - 16 Sie 2005, 16:22


I tak trzeba by tą piechotę szkolić w operacjach desantowych,
ze szkoleń wypadają tylko skoki spadochronowe.
Takie oddziały też już były, desantowane na szybowcach.
Dzisiaj częściowo pełnia tą rolę helikoptery.



Fakt. Swoją drogą, czy jakakolwiek armia ma jeszcze na stanie
szybowce? Chyba już nie...

Można np. zrzucać w kontenerach wypychając je po kolei z rampy.
Rampy ma każdy duży transportowiec.



Pomysł niezły choć ciekawe, jak może wyglądać wejście do walki
takich żołnierzy. Czy nie będą za bardzo skołowani po zrzucie?


ALE - 16 Sie 2005, 16:46


| I tak trzeba by tą piechotę szkolić w operacjach desantowych,
| ze szkoleń wypadają tylko skoki spadochronowe.
| Takie oddziały też już były, desantowane na szybowcach.
| Dzisiaj częściowo pełnia tą rolę helikoptery.

Fakt. Swoją drogą, czy jakakolwiek armia ma jeszcze na stanie
szybowce? Chyba już nie...



Duże państwa mają środki do zrzutu dużych jednostek
i to z ciężkim sprzętem, nie ma potrzeby.
Transportowce mogą dziś lądować na imporowizowanych pasach itd.

| Można np. zrzucać w kontenerach wypychając je po kolei z rampy.
| Rampy ma każdy duży transportowiec.

Pomysł niezły choć ciekawe, jak może wyglądać wejście do walki
takich żołnierzy. Czy nie będą za bardzo skołowani po zrzucie?



Rakiety hamujące zapewniają miękkie lądowanie.
Zakładam że żołnierze jakieś szkolenie i tak muszą przejść.

BTW był taki projekt wykonywania kabin pasażerów w postaci kontenerów.
Pasażerowie przechodzili by odprawę w mieście, zajmowali miejsce w
kontenerze odpowiedniej klasy. Dowóz na lotnisko, zapakowanie do samolotu,
start. W razie potrzeby kontenery mogły by być wyrzucane i opadać na spadochronach.
Oczywiście byłyby pływalne itd.

Najpoważniejszy problem to wyrzucanie kontenerów. Katapultowanie po odrzuceniu
góry kadłuba taka była propozycja.

Tak więc teoretycznie jakieś możliwości znacznego poprawienia bezpieczeństwa istnieją.

IMO konteneryzacja ma już pośrednio miejsce. Rekonfigurowanie wnętrz już się odbywa
w oparciu o standaryzowane elementy.

Projekt kontenerowania pasażerów w miastach ma spore możliwości komercyjne.
Może to kiedyś zrealizują.


mic...@alpha.net.pl - 16 Sie 2005, 17:06

| Fakt. Swoją drogą, czy jakakolwiek armia ma jeszcze na stanie
| szybowce? Chyba już nie...

Duże państwa mają srodki do zrzutu dużych jednostek
i to z ciężkim sprzętem, nie ma potrzeby.



Chyba zeby sie pojawila potrzeba.

Tak na prawde, to "nie ma takiej potrzeby" tak dlugo, jak
dlugo nie okaze sie ze jakies trzeciozedne panstwo o tym
nie wiedzialo, w tajemnicy skonstruowalo jakies szybowce
czy np przymitywne motolotnie desantowe zdolne do
jednorazowego przerzutu sil, i dzieki wygralo lokalna
wojenke z innym trzeciozednym panstwem...
:-D

Wtedy sie okaze ze i mozna i potrzeba byla.
:-D


Piotr Meyer - 16 Sie 2005, 17:10


Rakiety hamujące zapewniają miękkie lądowanie.
Zakładam że żołnierze jakieś szkolenie i tak muszą przejść.



Jak się nad tym zastanowić, to takie wyjście z kontenera nie
różni się specjalnie od wyjścia z transportowca czy jakiegoś
transportera piechoty. Więc jednak nie powinno być tak źle.

BTW był taki projekt wykonywania kabin pasażerów w postaci kontenerów.
Pasażerowie przechodzili by odprawę w mieście, zajmowali miejsce w
kontenerze odpowiedniej klasy. Dowóz na lotnisko, zapakowanie do samolotu,
start. W razie potrzeby kontenery mogły by być wyrzucane i opadać na spadochronach.
Oczywiście byłyby pływalne itd.



Bardzo interesujące. Prawdopodobnie największy problem byłby w tym,
że wymagałyby zupełnie nowych kontrukcji samolotów - a to są jednak
olbrzymie koszty i zapewne niechętnie ponoszone.


mic...@alpha.net.pl - 16 Sie 2005, 17:23

(ciach)
Tak, za szybko pisze.

Mikolaj Machowski - 16 Sie 2005, 17:41


(Swoją drogą osoby z pierwszej klasy to by miały dopiero przej***** ;)



I to jest argument za ;)

m.


Piotr (Firma POLoPIM) - 16 Sie 2005, 17:44

tylko maszyna testowa, dla pilotów oblatywaczy :)

ALE - 16 Sie 2005, 17:52

tylko maszyna testowa, dla pilotów oblatywaczy :)



Rozstrzyga to jednak pytanie czy można skakać z pokładu.
Można.


Mikolaj Machowski - 16 Sie 2005, 19:29



| Najnowszy Airbus ma spadochrony i wyjście ewakuacyjne dla załogi
| z którego mogą skakać.
| Ty to tak na poważnie? Weź się chłopie zorientuj, z jaki A-380 lata
|  prędkościami i (że zacytuję przedpiścę) "Weź nie p...itol".
| [ciach]
| Przykro mi, ale majaczysz jak potłuczony.
| Tak to nie będziemy rozmawiać.
Oki, masz rację, przepraszam.

| Widowni polecam poczytanie o lotach testowych tego Airbusa

To, że w czasie lotów testowych załoga ma wyposażenie ratownicze (ZTCP
ale bardzo słabo - zgodnie z przepisami) wcale nie znaczy, że ma realne
szanse go użyć. Przecież żeby mieć jakąkolwiek szansę, to trzeba by
skakać z drzwi na dolnym pokładzie za skrzydłami - czyli w sytuacji



W A380 jest właz w dnie kadłuba (albo w mocno dolnej części boku).
W filmie była tylko krótka migawka na ten temat - nawet nie pokazali
w której dokładnie części samolotu był właz (z odstrzeliwaną klapą).

m.


jasiol - 17 Sie 2005, 03:45


| To, że w czasie lotów testowych załoga ma wyposażenie ratownicze (ZTCP
| ale bardzo słabo - zgodnie z przepisami) wcale nie znaczy, że ma realne
| szanse go użyć.

W A380 jest właz w dnie kadłuba (albo w mocno dolnej części boku).
W filmie była tylko krótka migawka na ten temat - nawet nie pokazali
w której dokładnie części samolotu był właz (z odstrzeliwaną klapą).



I na pewno do tego jest bardzo ładna procedura opuszczania samolotu.
Przy prędkości 900 km/h. Albo na wysokości 300m. IMHO nadal jest to
możliwość teoretyczna.

Pozdrawiam
Janek


Rabbit McCroolick - 17 Sie 2005, 03:50

Najnowszy Airbus ma spadochrony i wyjście ewakuacyjne dla załogi z którego
mogą skakać.

Pasażerowie mają marne zabezpieczenia (maski tlenowe i kamizelki) bo tak
jest
taniej.  Takie są zasady systemu.



Chlopie, to wyjscie ewakuacyjne istniec bedzie tylko na prototypie, bo
zawsze zalogi prototypow samolotow pasazerskich maja spadochrony, wszak
nigdy nie wiadomo jakie moga zaistniec okolicznosci na nowo poznawanym i
testowanym samolocie. Zreszta w trakcie testow zaloga bedzie wprowadzac
samolot w rozne graniczne stany lotu, by go wszechstronnie przetestowac -
doswiadczenia lotow testowych sa pozniej uwzgledniane w instrukcjach
uzytkowania i obslugi danego typu. No ale zeby wiedziec na co samolot stac
to zaloga musi ryzykowac a ze jest to wysoko kwalifikowany personel to
naturalne jest, ze zaopatruje sie ich w srodki ewakuacji...


Drake - 17 Sie 2005, 04:14


| Najnowszy Airbus ma spadochrony i wyjście ewakuacyjne dla załogi z
| którego
| mogą skakać.

Ty to tak na poważnie? Weź się chłopie zorientuj, z jaki A-380 lata
prędkościami i (że zacytuję przedpiścę) "Weź nie p...itol".



No chłopak rację ma :)
Ale nie do końca.

Tylko model testowy A380 umożliwia ewakuację załogi i skok na
spadochronach.  Wersja ostateczna będzie tego pozbawiona.


jasiol - 17 Sie 2005, 05:29


| Najnowszy Airbus ma spadochrony i wyjście ewakuacyjne dla załogi z
| którego mogą skakać.

| Ty to tak na poważnie? Weź się chłopie zorientuj, z jaki A-380 lata
| prędkościami

No chłopak rację ma :)
Ale nie do końca.

Tylko model testowy A380 umożliwia ewakuację załogi i skok na
spadochronach.  Wersja ostateczna będzie tego pozbawiona.



Ale to jest TEORIA. Przecież przy standardowych parametrach lotu
dowolnego współczesnego samolotu pasażerskego szanse na to, że uda się
choćby wyjść z samolotu są no... nikłe. Przecież tam w środku są ludzie
a nie Szwarcenegery.
Jak wygląda procedura awaryjna: ustabilizować lot na wysokości 3000 m,
prędkość 350 km/h i dopiero wtedy opuszczać samolot?

Pozdrawiam
Janek


Drake - 17 Sie 2005, 09:28


Ale to jest TEORIA. Przecież przy standardowych parametrach lotu
dowolnego współczesnego samolotu pasażerskego szanse na to, że uda się
choćby wyjść z samolotu są no... nikłe. Przecież tam w środku są ludzie
a nie Szwarcenegery.
Jak wygląda procedura awaryjna: ustabilizować lot na wysokości 3000 m,
prędkość 350 km/h i dopiero wtedy opuszczać samolot?



Teoria czy nie. Fakt jest taki, że z prototypu Airbusa A380 można skakać ;)

A czym się skończy taki skok... hehe, no to już inna sprawa, która
zależy od wielu czynników ;)


gd - 22 Sie 2005, 06:19


| Dlaczego? Jeśli opracuje się taki sposób, to stanie się on
| wybitnie interesujący dla wojska - pozwoli bowiem na desant
| większej ilości słabiej przeszkolonych w skokach żołnierzy.
| A to przecież potężnie obniży koszty i zwiększy możliwości.

Można np. zrzucać w kontenerach wypychając je po kolei z rampy.
Rampy ma każdy duży transportowiec.



Suworow w Specnazie pisał o próbach zrzucania żołnierzy właśnie w
kontenerach.  MIeli mieć możliwość strzelania jeszcze w czasie lotu.
G


O zabitym lekarzu w katastrofie smiglowca
60 szt. T-50 dla ZEA, może też dla Izraela, Grecji i Polski [link, ang]
Katastrofa F-14
NATO, samoloty i Fisk (oraz sznurek :))
Pytanko Polska nowa wojna
BAR na filmach
Właśnie zwodowano w Rosji nowy okręt podwodny klasy Lada
zobowiazania sojusznicze
Amerykanie naruszyli przestrzen powietrzna Iranu
Musiałem myśleć jak maszyna
Amerykanska bron do iraku ( link , pol )
OT - \"Tygrys! Tygrys! Tygrys!\"
FR - Nieco OT GLONASS sie rozsypal ...
Udany lot SpaceShipOne
Dziś zmarł pilot Enola Gay
Archiwum wątków z for dyskusyjnych : Indeks
Linki,